Pewna Pani poleciła mnie innej Pani i tym sposobem kupiłem komplet 9 tomów Księgi tysiąca i jednej nocy. Ktoś, kiedyś dawno temu zamawiał, jednak ni w ząb nie pamiętam. Zapytałem na grupie. Przy okazji kupiłem jeszcze parę innych tytułów.
Taka akcja na śląsku nazywa się: "jedna baba, drugiej babie".
Wczoraj wieczorem zorientowałem się, że puszczają już na History, mój ukochany serial, który co roku oglądam w okresie zimowym. Emitują jeden sezon na rok. Teraz leci aktualnie sezon 6. Niestety przeoczyłem pierwszy odcinek. Chodzi o Wyspę dębów. Pokrótce: dwaj bracia eksplorują wyspę, na której jest system studni, kanałów, pułapek i są tam podobno ukryte skarby piratów. Poszukiwania trwają już tam ponad 100 lat z różnym skutkiem. Całość oparta jest na faktach. Serial ten właściwie po prawdzie jest strasznie nudny, a jednocześnie uzależniający. Rodzina śmieje się ze mnie, jak to mogę oglądać. Na tym kanale jest jeszcze emitowany jeden lubiany przeze mnie serial, mianowicie Amerykańscy zbieracze. Tak trochę po fachu. Szkoda, że realia amerykańskie, nie polskie, ale i tak lubię.
Dawno chciałem o tym napisać, ale ciągle zapominam. Dzisiaj znowu GO widziałem, więc mi się przypomniało. Do rzeczy. Codziennie [prawie] przejeżdżam przez skrzyżowanie ze światłami niedaleko mojego domu. Na rogu znajduje się tam zakład, kiedyś to była przepompownia wody, teraz nie wiem właściwie co tam jest. Teren jest ogrodzony, za ogrodzeniem jest wzniesienie, skarpa porośnięta trawą. Na tej skarpie, osiem na dziesięć razy, o różnych porach dnia widuję tam pewnego pana, pracownika, ubranego w w tzw. arbajciol. Stoi tam bez ruchu i wpatruje się z tej skarpy w dół na ulicę. Nic nie robi, tylko patrzy. Praca wszechczasów, a może to duch wodociągowy? Strasznie się zrobiło...
Kupiłem ten fotel, najwyżej do końca miesiąca pojadę na pasztetowej. Jeszcze tylko dywanik i będzie biuro skończone.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brawo za odwagę! 😀👍
OdpowiedzUsuń(Oczywiście w temacie fotela) 😉