piątek, 29 maja 2026

29 maja 2026, piątek.

Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. Dosłownie. Dzisiaj nieczynne. Mogłem wcześniej zadzwonić, jednak nie dostałem żadnej informacji o planowanym zamknięciu. Więc też nie dzwoniłem. Wiem co będę robił w poniedziałek, wtorek i środę...  będę robił to na co zarezerwowałem sobie czas dzisiaj. 

Przystąpiłem do BDO, bo jednak podobno muszę. Następny płatny obowiązek przesiębiorcy. Nie wiem do czego jest on potrzebny, może po to by gdzieś zatrudnić ludzi i wyrwać mi dwie stówy z konta rocznie. Podobno mam też dorzucać się artystom do ZUS, taki projekt lewicy ostatnio mnie rozbawił. Ubezpieczenia i tak są niewydolne, tylko każda władza się tego nie dotyka. Nie dotyka, bo się boi. Paranoja! Państwo z tektury i sklejki polepione gumą o żucia. Rządzący dający się wodzić za nos, zupełnie bez sprawczości... a wystarczy tylko przeliczyć głosy! Złodziei sia osądza i wsadza od pierdla. Podobno każdy głos się liczy i wszyscy są równi wobec prawa. Polska -  państwo teoretyczne. 


niedziela, 17 maja 2026

18 maja 2026, poniedziałek. Lewy, Le-wy, ja pier... i kupa larma* w parku jutro.

Otwieram lodówkę, a tam.... siedzi Lewandowski! Siedzi i liczy kasę. Nie mogę oglądać żadnych wiadomości. Wszędzie on. Średnio mnie zajmuje jego osoba jak i cała piłka skopana. Po stwierdzeniu jakiegoś redaktora z TVN-u, że "zastał Barcelonę drewnianą, zostawił murowaną" o mało nie wywaliłem telewizora przez okno. Dobrze, że mam TV przykręcone do ściany. Co ci ludzie mają w głowie? Same tematy zastępcze. 

W lodówce, obok pierwszego kopacza RP, siedzi jeszcze Metallica. Jutro koncert tego fenomenu. Fenomenu w złym tego słowa znaczeniu. To jeden z najbardziej przereklamowanych zespołów. Panowie naprawdę powinni sobie dać spokój po płycie Loud. Re-loud i pozostałe ich "dzieła" tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu. No, ale pecunia non olet. Obecnie jest to zespół "the best of". Ostatnią płytę przesłuchałem raz. Raz!  Nie ma tam nic interesującego. Mam wrażenie, że na pewno połowa ludzi, którzy pójdą jak baranki na rzeź na ten koncert będzie tam przypadkowo. Przecież bilety drogie, to musi być dobre. Przecież można sobie zrobić selfie i pokazać znajomym, że mnie stać. Jestem metalem po godzinach w korpo. Wezmę Dżesikę w panterce i będzie fajnie. ARRRR! GRRRR! Groźny i zły, ale tylko do 22.00, bo później cisza nocna w apartamentowcu obowiązuje. Tylko sobie zatyczki do uszu zabierzcie, inaczej nie będziecie słyszeć nazajutrz rano co do was przełożony mówi. Podobnie jest z panem Podsiadło, czy tej, jak jej tam... Sanah. Tak myślę i raczej się nie mylę. Ja obecnie na Metallicę za darmo bym nie poszedł. Nawet jakby mi zapłacili równowartość biletu. Muszę zastawić autem wjazd na podwórko, bo jak znam życie jakiś geniusz zrobi sobie parking na wjeździe. Do stadionu mam ze 2 km w lini prostej, więc to realne zagrożenie. Strasznie ucierpi tylko przyroda, bo wszystko zdepczą i zaśmiecą. Wystraszą zwierzęta w parku. Jedynie zbierający puszki po piwie będą mieć żniwo w środę rano, ale będą robić to w ciszy, ponieważ ptaki jeszcze będą w szoku.    

*larmo - hałas 

17 maja 2026, niedziela. Brak tytułu.

Od dłuższego czasu nie pisałem, ale to dlatego, że właściwie nie ma o czym. Naprawdę nic nowego się nie wydarzyło. Przybyło tylko sporo nowych książek, tak na oko ze dwa tysiące. Dowiem się dokładnie, po otrzymaniu faktury. Przywiozłem też trochę książek od znajomego, który wrócił po kilkunastu latach z emigracji do Austrii. Wrócił z tych i innych względów, na tak zwane "stare śmieci", do starego mieszkania, w którym po zrobieniu porządków, znalazło się dość dużo niepotrzebnych książek. Oprócz tego kupiłem od niego singielek Uriah Heep z 1972 roku. 

Zaczynam zbierać i studiować dogłębnie książki Łukasza Łuczaja. Zostałem też fanem przytuli czepnej, takiego zioła na oczyszczenie organizmu. Rośnie wszędzie, a ma cudowne właściwości. Oglądałem program dokumentalny o Łukaszu. Bardzo mi się spodobał jego plan na życie. W skrócie: zbudować zamek, póżniej ogród wokół zamku, a po śmierci straszyć w wieży. To mi pasuje. Też tak chcę! Myślę, że dobrze dzwonię łańcuchami. Tylko raczej zamku nie będę miał... chociaż kto wie?

Wczorajszy wieczór zrobił mi pewien zakup. Udało mi się za niewielkie pieniądze kupić płytę wydaną jako private press, jedyny album Gayan - Jean Yves Tourbin, wydany tylko w Danii w nakładzie podobno 300 egzemplarzy. To jest muzyka! Nie jakaś tam Metallica.

Odmówiłem Empikowi. Nie widzę tej współpracy. 



wtorek, 5 maja 2026

5 maja 2026, wtorek.

15 minut to idealny czas maceracji w pulpie z kiwi dla plastrów karkówki i basta! Sprawdzone. Można powielać. 

Dostawy książek nadal napływają. W tym tygodniu będą jeszcze dwie - jutro i w niedzielę. Jeszcze trochę to nie wlezę do domu. 

W zeszłą niedzielę facet chciał zamówić telefonicznie książkę Działka moje hobby. Zapytałem go bardzo grzecznie czy jest w tej chwili w pracy. Odpowiedział, że nie i z rozczulającą jak uśmiech dziecka szczerością wypalił, że aktualnie odpoczywa. Poprosiłem żeby zadzwonił w poniedziałek. Nie zadzwonił... działkowicz jeden. 

sobota, 2 maja 2026

2 maja 2026, sobota. Pulpa z kiwi i zrębki.

Na spotkaniu z pewną naturoterapeutką zasłyszałem ciekawą informację. Spotkanie nagrane i udostępnione w sieci - tak dla jasności. Mianowicie, średnio dojrzałe kiwi doskonale zmiękcza mięso. Odpowiedzialne za to są enzymy w nim zawarte, głównie aktynidyna. Najlepiej zrobić miazgę z owocu w malakserze i tak otrzymaną papką należy obłożyć mięso na maksymalnie 20 minut. Wczoraj wypróbowałem ten sposób. Rewelacja! Te 20 minut to nawet za dużo. Karkówka była super miękka. Myślę, że kwadrans będzie optymalny. Oczywiście taką zaprawę stosujemy przed normalnym marynowaniem, wcześniej trzeba więc opłukać mięso z tego okładu pulpowo - owocowego. Podobnie działa ananas. Podobno. Ma to sens, dlatego pewnie nie można zrobić w tradycyjny sposób galaretki z tych owoców.

Dzisiaj od rana siedzę w ogródku. Robię porządek z niepotrzebnymi gałęziami, lecą przez rębak. Żona zadowolona, będzie miała dużo materiału do rozsypywania pod rośliny. Zrębki to skarb! Tak mówią znawcy tematu.

Słowik rdzawy drze dzioba niemiłosiernie od kilku dni. Liczy na bliską znajomość i panią słowik. 

Sprzedaż w czasie długich weekendów nie istnieje. Nie inaczej jest teraz. Trzeba przeczekać to w spokoju. Kończę, ponieważ MacBook ma 7% baterii.  

wtorek, 28 kwietnia 2026

28 kwietnia 2026, wtorek.

Dziesiątki książek, które dodałem do Allegro powoli się sprzedają. Jako, że dodawałem do asortymentu tylko te droższe i rzadsze, to chyba zakończę miesiąc na lekkim plusie. 

Sezon na podagrycznik. Teraz jest najlepszy czas na jego zbieranie. Wymyśliłem z niego pesto, nie żeby to było jakieś „odkrycie Ameryki” z mojej strony, są na to przepisy, ale ten jest mój autorski. Można stosować. Sprawdzony. Oto krótki przepis - dwie garście młodego podagrycznika myjemy. Osuszony mieszamy w malakserze z  kilkoma migdałami w całości. Nawet ich nie obieram. Do tego dobra oliwa z oliwek, trochę soku z cytryny, soli, pieprzu. Całość miksujemy i voila. Jeśli wyszedł za gęsty dodajemy oliwy. Przymierzam się do kiszenia tego zioła, zrobię coś podobnego do kimchi. 

W piątek polskie święto narodowe, święto karkówki i kiełbasy oraz piwska czyli majówka. Ciekawe jak rodakom katolikom się spina post z grillem? Podobno jakiś biskup ogłosił dyspensę. Ale jaja. W Biedrze masło natomiast po 88 groszy. Dwie kostki masła w cenie jednej bułki. Nie narzekam, kupuję i będę przerabiał na klarowane. Zawsze jeszcze mogę się namaślić i trochę poślizgać po posadce, ale to wtedy gdy mi już całkiem odwali od tego dobrobytu.

piątek, 24 kwietnia 2026

24 kwietnia 2026, piątek. Syf, Empik i góra książek.

Ludzie to wieprze. Straszne brudasy i fleje. Jak można wynosić do parku śmieci i je tam wywalać? Ile trudu trzeba sobie zadać, żeby taki worek śmieci zatargać w głąb zieleni, gdzie nie ma ścieżek i nikt nie widzi? Obserwuję, że w mojej okolicy pojawiają się takie "podrzutki" wśród drzew. Nie żeby taki debil, który to wywala nie przeszedł pod drodze obok śmietników. Założę się, że minął niejeden. Może i zaniósł w zamkniętym worku, jednak ciekawskie zwierzęta rozdłubały i rozpieprzyły te śmieci gdzie tylko popadnie. Wiatr też zrobił swoje... teraz co chwila spotykam walającą się butelkę czy inne opakowanie po parówkach na swojej drodze. Może system kaucyjny, tak hejtowany przez matołów konfiarzy trochę poprawi sytuację. Ja się nie wstydzę i korzystam. Dzisiaj rano na spacerze z psem zebrałem dwie puszki i trzy butelki PET do reklamówki, którą zawsze mam w kieszeni. Walały się w krzakach. Jakiś cymbał wychlał i wywalił je tam gdzie stał. Butelkomat mam 50 metrów od domu. Oddałem po drodze, a bon na 2,50 zł odliczyłem od zakupów. Nie chodzi o te grosze, czuję się lepiej z świadomością, że coś posprzątałem. Jeszcze w temacie bonów. Dostałem wczoraj w Biedronce voucher na zawrotną kwotę 1 zł do użycia przy następnych zakupach. Myślałem, że padnę. Szał.

Jestem coraz bliżej tego żeby wejść w spółpracę z Empikiem. Znów dzwonił do mnie przedstawiciel tej firmy. Nęka mnie co miesiąc. Obecnie mają trzymiesięczną promocję 0% prowizji z tytułu sprzedaży przez ich stronę. Dostałem szczegółowe materiały na maila odnośnie tej kooperacji.Chcę to spokojnie przemyśleć przez weekend, ponieważ jest jedna wada tego sytemu. Pobierają aukcje z Allegro na podstawie ISBN-u, jednak nie ma opcji, żeby automatycznie się kończyły po ich sprzedaży poprzez Empik. Musiałbym ręcznie to aktualizować. Co jeśli sprzeda się tu i tu? Będzie problem. Może takich wad jest więcej? Nie chciałbym obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Z drugiej strony to pewna promocja mojej firmy, no i dodatkowy rynek zbytu jakby nie patrzeć. 

Towaru po ostatnich dostawach zrobiła mi się górka na około 1500 książek. Zawalony mam cały korytarz. Powoli będę przez to się przekopywał.

Jutro robię grilla przedmajówkowego. Wielka impreza będzie. Obecni będą: moja żona, ja i pies. Oby tylko pogoda dopisała. W majówkę ma podobno być 30 stopni.... 10 stopni pierwszego maja, 10 stopni drugiego maja, 10 stopni trzeciego maja... 

29 maja 2026, piątek.

Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...