Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. Dosłownie. Dzisiaj nieczynne. Mogłem wcześniej zadzwonić, jednak nie dostałem żadnej informacji o planowanym zamknięciu. Więc też nie dzwoniłem. Wiem co będę robił w poniedziałek, wtorek i środę... będę robił to na co zarezerwowałem sobie czas dzisiaj.
Przystąpiłem do BDO, bo jednak podobno muszę. Następny płatny obowiązek przesiębiorcy. Nie wiem do czego jest on potrzebny, może po to by gdzieś zatrudnić ludzi i wyrwać mi dwie stówy z konta rocznie. Podobno mam też dorzucać się artystom do ZUS, taki projekt lewicy ostatnio mnie rozbawił. Ubezpieczenia i tak są niewydolne, tylko każda władza się tego nie dotyka. Nie dotyka, bo się boi. Paranoja! Państwo z tektury i sklejki polepione gumą o żucia. Rządzący dający się wodzić za nos, zupełnie bez sprawczości... a wystarczy tylko przeliczyć głosy! Złodziei sia osądza i wsadza od pierdla. Podobno każdy głos się liczy i wszyscy są równi wobec prawa. Polska - państwo teoretyczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz