Dziś się nie przemęczam, będzie tylko jeden post "bigosowy" na Grupie, oraz wystawię parę książek na Allegro. Wyhamowuję z piskiem. Żebym się tylko nie wykoleił...
Mam taki dzień, w którym nieszczególnie się wszystko się udaje. Poszedłem z przesyłkami do paczkomatu - okazało się, że nie ma wolnych skrytek. Wynikło opóźnienie z tego powodu rzędu kilkunastu minut, musiało się opróżnić 7 skrytek na moje paczki. Siedziałem sobie na ławce, czekałem i obserwowałem. Osobę idącą odebrać paczkę łatwo wskazać. Nerwowo gmera w kieszeniach lub torebce próbując zlokalizować telefon. Proces ten zaczyna się już jakieś 30 metrów od paczkomatu. Na 7 osób poprawnie wytypowałem 6. To pomysł na niezłą grę rodzinną. Później poszedłem kupić bilet na autobus - nie ma ich w sprzedaży nigdzie, ponieważ podnieśli cenę, a nowych bloczków jeszcze nie dowieźli. Pozostało mi tylko doładowanie karty ŚKUP (Śląska Karta Usług Publicznych) na której można zakodować bilety. Ok. Problem w tym, że najbliższy taki automat znajdował się kilometr od kiosku, więc zaliczyłem spacerek. Coś oczywiście z nim było "nie halo", trzeba było każdy bilet kodować osobno, a chciałem trzy. Tym sposobem powtarzałem wszystko trzykrotnie patrząc jak odjeżdża mi autobus.
Dostałem info od klienta, że InPost powiadomił go, że paczka nie mieści się w paczkomacie. Nie bardzo to rozumiem, ponieważ ja ją właśnie wysyłałem paczkomatem. W tym celu musiałem ją włożyć do skrytki, więc wchodzi. Maja różnie wymiary czy co? Może utyła lub spuchła po drodze? Najprędzej nie chciało im się jej tachać.
Wstąpiłem do komisu płytowego w Katowicach. Tradycyjnie wydałem trochę złotówek na winyle. Będę testował wytrzymałość więzów rodzinnych rumuńskim big-beatem.
Tak sobie wykombinowałem, że fajna by mogła być wystawa rzeczy znalezionych w książkach. Oprócz widokówek, biletów kolejowych, opakowań po batonach, zdjęć, kartek z kalendarzy, znajduje się czasami ciekawe rzeczy. Stare banknoty, wkładki higieniczne, druki L-4 czy świadectwa też się zdarzają. Wczoraj znalazłem przedwojenną broszurkę Jak wyrabiać wina domowe. Przyda mi się. Może zamiast wystawy zrobić osobny blog czy stronę z takimi znaleziskami. Od teraz ich nie wyrzucam tylko kładę do kartonu.
Wyspa dębów. Pogrzebali koparką w odkrytym w ostatnim odcinku "chyba szybie". Nadal nie wiedzą co to i kopią dalej. W tym co wykopali z "chyba szybu" odkryli stary gwóźdź. Pewien odkrywca zrobił analizę malowideł jakiegoś francuza (nie pamiętam nazwiska) i odkrył, że można je przenieść na mapę bagna. Jak się to zrobi wskazują na pewne miejsce, które jest anomalią. Przypuszczam, że lubi on czytać Browna. Wiertnicą wwiercili się w szyb S2 potwierdzając jego lokalizację. Mogłem coś pominąć, bo chyba przysnąłem w czasie oglądania.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
środa, 4 marca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz