Dziś nie marudzę, nie narzekam, nie buczę. Jestem przyjaźnie nastawiony do klientów.
Post krótki, bo się sprężam, chcę płyty pomyć. Nazbierało się z całego miesiąca coś koło 20 albumów. Niektóre brudne jak szlag, warstwy kurzu ułożone jak pokłady archeologiczne, te najniższe gdzieś z 1969 roku pochodzą.
Sprawa odbioru przesyłki się wyjaśniła. Pani odebrała, przyszła do mnie z pieskiem, przy okazji miał spacer. Gratis dałem. Załatwione.
Ranek spędziłem na kompletowaniu kilku większych zamówień i pakowaniu "drobnicy". Przy okazji przygotowałem książki na bigos. Wszystko co zapakowane wieczorem zawiozę do paczkomatu i na Pocztę. Nietypowo wieczorem, a nie do południa, ponieważ kręgosłup mnie łupie, a samochód mam dopiero wieczorem dostępny. Nie będę się przecież targał się z dwoma wielkimi torbami i plecakiem piechotą. Zmądrzałem.
Dostałem kilka faktur mailem. Prawie dostałem zawału.
Ale się cieszę! Czuć już wiosnę jak nie leje. Byłem na spacerze w Parku Śląskim. Codziennie prawie chodzę tymi samymi ścieżkami. Pączki już widać, ptaki nieśmiało zaczynają się odzywać w krzaczorach, w szuwarach kwaczki kaczą, lub jak kto woli kaczki kwaczą.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Zazdroszczę Parku Śląskiego piękny
OdpowiedzUsuńPatrzę na niego z okna.
Usuń