wtorek, 22 października 2019

22 października 2019, chory.

Rozjechał mnie czołg. Kilkakrotnie rozjechał chyba. Tak się dziś czuję.  Nigdzie nie jadę, z domu nie wychodzę. Paczki na Pocztę zawiezie mi wieczorem żona. Delikatnie i powoli spróbuję trochę nadrobić zaległości, ale nic na siłę. Jak mi się odechce, rzucę to dziś w kąt. Nowości też nie będzie, chyba, że ktoś niezapowiedziany coś podrzuci. 

Kurier przyjechał z książkami podarowanymi przez stałą klientkę. Dorzuciła do paki jeszcze długopisy. Nie wiem skąd wiedziała, że ostatni mój blajkuli jest już na wypisaniu. Przyniesiono mi też kilka książek z filozofii, jutro je wystawię.

Okazało się, że byłem umówiony dziś u klientki na wycenę. W notatniku zaznaczyłem sobie błędnie środę. Źle wyszło, dałem ciała. Wyznaczyliśmy nowy termin na piątek. Może i dobrze wyszło, bo raczej nie byłbym w stanie dzisiaj dojechać. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

29 maja 2026, piątek.

Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...