Rozjechał mnie czołg. Kilkakrotnie rozjechał chyba. Tak się dziś czuję. Nigdzie nie jadę, z domu nie wychodzę. Paczki na Pocztę zawiezie mi wieczorem żona. Delikatnie i powoli spróbuję trochę nadrobić zaległości, ale nic na siłę. Jak mi się odechce, rzucę to dziś w kąt. Nowości też nie będzie, chyba, że ktoś niezapowiedziany coś podrzuci.
Kurier przyjechał z książkami podarowanymi przez stałą klientkę. Dorzuciła do paki jeszcze długopisy. Nie wiem skąd wiedziała, że ostatni mój blajkuli jest już na wypisaniu. Przyniesiono mi też kilka książek z filozofii, jutro je wystawię.
Okazało się, że byłem umówiony dziś u klientki na wycenę. W notatniku zaznaczyłem sobie błędnie środę. Źle wyszło, dałem ciała. Wyznaczyliśmy nowy termin na piątek. Może i dobrze wyszło, bo raczej nie byłbym w stanie dzisiaj dojechać.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
wtorek, 22 października 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz