Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, że sprzedaję antykwariat. Książki, prawa do nazwy, oferuję też pomoc w wdrożeniu się w temat przyszłemu dilerowi. Ale się podniosło larum. Większość dała się wkręcić. Dostawałem nawet pytania "dlaczego?" w prywatnych wiadomościach. Dzisiaj w ramach psikusa napisałem post na grupie pasjonatów płyt winylowych o treści: „Ale się jaram! Właśnie jestem u pewnego gościa. Wczoraj do mnie zadzwonił z pytaniem czy chcę kolekcję płyt jego dziadka. Za darmo!!! Tylko muszę je znieść z 5 piętra bez windy i odebrać, ponieważ musi do końca tygodnia oddać mieszkanie. Jest tego ze dwa tysiące. Może więcej.." Okrasiłem dodatkowo zdjęciem sterty płyt. Są tacy, którzy to "łyknęli" i widać, że żal im ścisnął niewymowną. Mam niezły ubaw od rana. Moich Grupowiczów w tym roku oszczędzę. W każdym razie dzisiaj nie wierzę nikomu. Nie wierzę w nic co usłyszę, zobaczę lub przeczytam.
We wtorek, późnym popołudniem przywiozłem około pół tysiąca książek. Niektóre nowe. Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek zajęło mi posegregowanie tej dostawy. Lepsze i droższe tytuły już są dostępne na Allegro. Między innymi książki z homeopatii, trochę rzadkich religijnych pozycji i cały 12 tomowy cykl Poldark. Reszta będzie zasilać posty grupowe przez następne dni / tygodnie.
Nakupiłem oczywiście jak to ja też trochę płyt winylowych. Oczywiście w starych, pierwszych wydaniach. W Polsce ich nie ma w ogóle, lub są w astronomicznych cenach. Trzy zamówienia idą już drugi tydzień z Rumunii, jedno ze Szwecji, jedno z Niemiec. Z kronikarskiego obowiązku napiszę, że są to dziesięcio-calówka włoskiego DIK, Skin Alley, Sincron jedyny minialbum, debiut Turid, ostatnia i wycofana nie wiadomo dlaczego ze sprzedaży płyta Boxer, debiut Erkina Koraya (turecka psychodelia). Przed świętami raczej nie zostaną dostarczone. Z trackingu wynika, że ugrzęzły gdzieś po sortowniach. Obserwuję spore opóźnienia w dostawach. Zawsze tak jest.
Wydawca najnowszego tomu Choluba powiadomił o tym, że autor poważnie się rozchorował i nie będzie podpisywał książek. Pierwszy tysiąc z pre-orderu miał być z autografem. Przepraszają nabywców i w zamian dają kod na -20% na następne zakupy. Skorzystam.
Kolejny absurd Allegro. W skrócie... dla wysyłek do Niemiec jest niezbędny kod BDO jakiś ichni. Na szczęcie nie łapię się na ten system. Nie produkuję odpadów w dużej ilości i nie kupuję opakowań w ilości przekraczającej 500 kg / rok. Więc takiego numeru BDO nie mam, bo i po co? Zgłoszenie do systemu zarządzania odpadami, których przecież nie mam to koszt 200 zł. Dodatkowo jeśli się tam zarejestruję dochodzi mi coroczne raportowanie. Następny obowiązek i papiery. Żeby uniknąć nieporozumień i skasować błędy, wywaliłem z cenników Niemcy. Co następne?
Wreszcie uzbierałem "do kupy" (tzn. zrobiłem porządek w filmach) wszystkie filmy Marka Koterskiego. Najtrudniej było z Porno, które zostało wydane o ile wiem tylko na VHS i VCD. Właśnie wydanie płytowe mi się gdzieś "ukryło", ale jest! Schowałem, żeby nie zgubić i zapomniałem gdzie. Leżało sobie spokojnie ponad dekadę w kartonie ze starymi CD i kasetami magnetofonowymi. Bardzo ciężko jest obecnie kupić ten film, jak już gdzieś jest, to nie jest tanio. 120 - 150 zł to normalna cena za film na VideoCD! Paranoja! No cóż, nikt tego nie wznowił, stąd cena. Adasiu Miałczyński będziesz oglądany!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz