piątek, 27 marca 2026

O boziulku, boziulku …. szmat czasu, a jutro i tak wstanie słońce.

Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie zapomniałem o możliwości zapisywania moich przemyśleń oraz porażających obserwacji. Dzielenia się z Wami tym wszystkim. Jak ten czas zap….la. Kilka lat nie pisałem nic, pogrążając się we wtórnym analfabetyzmie. Trochę to przerażające. Nieprawdaż? Przejrzałem dziś kilka ostatnich opublikowanych i mocno już archiwalnych wpisów. Wiele się od tego czasu zadziało i wydarzyło. Chociaż jest wiele stałych w moim życiu. Najważniejsza z nich jest rodzina… może to utarte, ale prawdziwe. Żona ma się dobrze, syn wyfrunął na studia do Krakowa i robi dwa kierunki na AGH. Idzie mu naprawdę świetnie. Dumny jestem chociaż może za rzadko mu to mówię. W jednym z ostatnich postów z chyba 2022 roku zastanawiałem się nad adopcją psa. Doszła ona do skutku i od tamtego czasu jest z nami Negro. To ten przystojniak ze zdjęcia kilka wpisów wcześniej. Sznaucer francuski średni o umaszczeniu sól i pieprz. Tak mówią Internety i literatura fachowa (dobrze mieć kilkadziesiąt tysięcy książek). Od tamtego czasu przeszedł niestety dwie operacje. Jedna w zeszłym roku - usunięcie sporych rozmiarów tłuszczaków. Druga odbyła się dwa tygodnie temu. Przypadkiem odkryto u niego guz na śledzionie. Decyzja weterynarza to usunięcie jej w całości. Negro to twardziel. Na drugi dzień po bądź co bądź dużym zabiegu już się pozbierał, teraz jedynie brak sierści na brzuchu wskazuje, że był chory. Dziś przyszły wyniki histopatologicznego badania tego guza. Nie jest to rak! HURRRA! Był to jakiś stary krwiak, który zaburzał pracę śledziony. Skąd się to wzięło? Może kiedyś był bity? Miał wypadek w przeszłości? Nie znam niestety jego historii. Dobra…. dość już o psie. Chociaż wybaczcie, jest on dla mnie bardzo ważny. Kocha nas miłością bezgraniczną i szczerą. Kto miał psa ze schroniska ten wie o czym piszę.

Trudno w ramach w miarę krótkiego tekstu streścić kilka lat życia i działalności. Co do właśnie działalności… nadal męczę się na własne życzenie prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą. Robię to co wcześniej. Rozpowszechniam wiedzę. Tak to chce wiedzieć i w to wierzyć. Tylko mam większe doświadczenie nieskromnie powiem (bo trudno żeby było inaczej) oraz skórę mam znacznie grubszą. Nie przejmuję się tak często jak wcześniej. Trudniej mnie zdenerwować i wyprowadzić z równowagi. Polska hartuje i tyle. Polacy w większości są roszczeniowi. O poziomie oczytania znacznej części rodaków nie będę się wypowiadał, ponieważ to dno dna. Chociaż bywają wyjątki i to właśnie są moi klienci.

Krótko co nowego w firmie. Dużo więcej towaru. Bardziej wyszukanego czasami, a czasami nie. Wszystko zależy od tego co się upoluje. Nastąpiła totalna zmiana sprzętu na taki z odgryzionym jabłkiem. Na początku było mi trudno przestawić się z okienek na owocek. Trwało to wszystko jakiś miesiąc. Nie powiem… dużo mięsa latało w tym czasie i panien swobodnych. Teraz jestem zadowolony jak nigdy. Nie na darmo profesjonaliści najczęściej używają sprzętów tej marki. Nie pamiętam kiedy ostatnio robiłem zdjęcia normalnym aparatem i zrzucałem je do komputera po kablu…. mając wszystko w firmie z „i” na początku nazwy, jak to powiedzieć? Po prostu to wszystko działa i jest wzajemnie dopasowane. Bateria wytrzymuje kilkanaście godzin, więc nie jestem uwiązany do biura, mogę pracować wszędzie gdzie mi wygodnie. Gdy jest ciepło często robię to w ogrodzie. Dziękuję ci Jasiu za pomoc i inspirację. Wreszcie po kilkunastu latach zmagań mam działający, szybki i bezprzewodowy internet, co jest sporym sukcesem na moim zadupiu. Ze sprzętu wjechała nowa kasa fiskalna, bo musiała. W poprzedniej zabrakło paragonów. Co za bzdura! No ale właściwie czym by te firmy handlowały, jakby sprzęt mógł działać ciagle? 

Z prywaty… nadal zbieram muzykę. Tu nic się nie zmieniło, może z tym, że obecnie bliżej mi do psychodelii niż do progresywnych tematów. Ciągle odkrywam coś nowego. Studnia bez dna, na którą można wydać każde pieniądze...ale o tym sza! Niezmiennie lubię różne instrumenty i kilka przybyło ku niezadowoleniu mojej lubej. Wróciłem też do elektroniki - mojej starej pasji. Czasami coś naprawiam dla samego naprawiania. Nie traktuję tego zarobkowo. Odpręża mnie to. Zbudowałem kilka urządzeń, które używam w domu. Wzmacniacz lampowy, zegar na lampach Nixie… lubię lampy najwyraźniej. Nadal gotuję i sprawia mi to radochę. Nakarmienie przyjaciół - bezcenne! Motocykl mam ten sam, motocyklista jednak stał się bardziej wygodny i mniej odporny na zimno, do tego stopnia, że w tym roku jeszcze mojej „gwiazdki” nie odpaliłem. Z motocyklowych tematów zacząłem chodzić w skórach. Na starość (w zeszłym roku trzepnęło mnie 50 - straszne) dopadł mnie chyba tem słynny kryzys wieku średniego przedemerytalnego. Ha ha! Kichać to, jest mi wygodnie i będę się tak nosić. Bojówki i skóra. A co! Chciałem kupić płaszcz w stylu Yellowstone, ale mnie wyśmiano. Jeszcze zobaczą szydercy! Potrzebuję niestety już okularów, co dziwne mam minusy i astygmatyzm. Może to i dobrze. Nie potrzebuję okularów do pracy i czytania. Natomiast im coś jest dalej, tym gorzej widzę. Na spacerach zastanawiam się czy to co widzę w oddali to śmietnik czy dzik. Wiem, trzeba nosić te okulary na nosie. Nawet kupiłem sobie łańcuszek do nich, taki specjalny. Podobno wyglądam na znacznie inteligentniejszego gdy mam je założone, a z tym łańcuszkiem to po za skalę. Taka forma sztucznej inteligencji. Co by tu jeszcze….? Wiem. Nie będę niczego obiecywał, ponieważ mogę zabrzmieć jak Leśniewski, mój imiennik. Ci którzy interesują się starym brytyjskim rockiem wiedzą o czym piszę. Nie będę się zarzekał, że będę pisał regularnie. Może więcej nie napiszę. Kto wie? Jedno jest pewne - jutro wstanie słońce. Będzie też post z nowościami na Grupie o 19.00. 

2 komentarze:

  1. Jadę sobie na obczyznę i cztam. Jak miło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak tym busem trzęsie, że mi literkę zjadło. Czytam miało być! 😀

    OdpowiedzUsuń

9 kwietnia 2023, czwartek. Kózki się kocą

Jednak żyjemy. Armageddon odroczony czasowo. Chodzą słuchy w wolnych mediach o planowanym zamachu stanu i chęci przejęcia przez rezydenta wł...