Padam na dziób. Dniówkę rozpocząłem o ósmej rano, jest dwudziesta trzydzieści i końca nie widać. Nie wyrobię się. Nie ma szans. Za dużo sobie dzisiaj wyznaczyłem. Druga sprawa, że ruszam dzisiaj się jak mucha w smole. Wczoraj wieczorem kolega podrzucił mi cztery wielkie torby książek. Od ich sfotografowania i wycen dzisiaj zacząłem dzień. Później było pakowanie zamówień z wczoraj, przerywane co chwila pytaniami mailowymi i telefonami, które powodowały to, że zaiwaniałem pomiędzy pietrami - biurem a magazynem. Cudem skończyłem pakowanie po godzinie 13. Później odwiedziłem klienta, wysłałem przesyłki na Poczcie, wysłałem i odebrałem InPost. Przyjechała też klientka, od której kupiłem czternaście tomów Zwiadowców.
Później zabrałem się za wystawianie na Allegro, przerwałem sobie sam, aby zapakować duże zamówienia. Trochę było szukania i gimnastyki z tym, w międzyczasie wpadłem na to, że nie zapakowałem wszystkiego w zamówieniu, które kilka dni temu wysyłałem. Miałem chyba jakieś zaćmienie, zapomniałem o 10 książkach! Paczka już jest przygotowana do dosłania, klientka się nie gniewa [mam nadzieję]. Jak już to wyjaśniłem wróciłem do pakowania, później wystawiania aukcji oraz bloga. W międzyczasie sprzedałem Zwiadowców. W zasadzie zostało mi jeszcze około 20 książek do wystawienia na Allegro z zaplanowanych na dziś, ale chyba sobie dam spokój, wystawię sześć, tych najdroższych. Reszta na jutro, jutro też jest dzień.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Czy to jakiś powrót do przeszłości? No bo w końcu 27 czy 21? 😉😀
OdpowiedzUsuń