W piątek i sobotę nawiedziłem Kraków. Cel główny - egzamin syna. Misja poboczna - odebrać zamówione przez internet płyty w klepie stacjonarnym i trochę się poszwendać. Pierwszy dzień był dla mnie dużym wyznaniem. Upał jak cholera, wiele kilometrów pieszo z brakiem kondycji w tle, no i komunikacja miejska. Wszystkie przejazdy nawet pasowały, spinało się wszystko czasowo, więc obyło się bez czekania, co nie zmienia faktu, że strasznie mnie ten wyjazd sponiewierał fizycznie. Wizyta w sklepie też okazała się częściową porażką. Okazało się, że z czterech zamówionych winyli są do odbioru tylko dwa. Obsługa zupełnie nie wie dlaczego tych pozostałych nie ma. Normalnie zdematerializowały się. Rozumiem jedna, ale żeby dwie! Skuteczność na poziomie 50%. Nic, trudno.... a może nie trudno... Na jednej płycie [Ceremonial Oath - Carpet] bardzo mi zależało. Bardzo dobry album szwedzkiej kapeli grającej melodic death metal w limicie do 500 egz. Z powodu niekompletności zamówienia wynegocjowałem spory rabat na to było [Esperanto - Dance Macabre oraz Electric Food - Flash]. Dodatkowo dokupiłem, w niezłym stanie płyt - box The Concert For Bangla Desh z 1971 roku. Niestety kartonowe pudło zostało przez kogoś zgwałcone i jego stan jest delikatnie mówiąc średni. Jest za to książeczka, której często nie ma w komplecie. Kupiłem. Nie żałuję. Uzupełniłem tym sposobem kolekcję harrisonowską. Po powrocie do domu nie miałem już na nic sił. Padłem na pysk. Przesiedziałem resztę dnia jak zombie z tyłkiem na kanapie i nogami w misce z wodą. Sobota - drugi dzień egzaminów jakoś tak łagodniej i spokojniej przebiegła. Może to dlatego, że pojechaliśmy większą grupą samochodem. W czasie, gdy syn był dogłębnie egzaminowany po angielsku, my poszwendaliśmy się po grodzie Kraka. Była kawka w restauracji, odwiedziliśmy targ polecany przez Makłowicza [to był kosztowny błąd], coś tam zjedliśmy. Poczyniłem pewną zadziwiającą obserwację. Cena obwarzanka jest odwrotnie proporcjonalna do odległości od Rynku Głównego. Im dalej od rynku [i tu szok] jest drożej. W rynku za ten suchy i trudny do przełknięcia regionalny rarytas, trzeba zapłacić 2,50 zł, w okolicy Urzędu Miasta 3 zł, a przed Dworcem Głównym 3,50 zł. Po powrocie z tej eskapady, w ogrodzie rozpaliłem ogień i przyrządziliśmy burgery wołowe z dużą ilością warzyw, które zapiliśmy sporą ilością napitku na bazie chmielu. Z powodu powyższych dwudniowych działań, zaliczyłem duże opóźnienia w odpowiedziach na pytania. Znaczną część niedzieli zajęło mi nadrabianie zaległości firmowych. Oczywiście odwiedziłem na kilka godzin Agenta Coulsona na Disney+.
Tak sobie myślę, że do porannej kawy powinienem czasami dolać coś mocniejszego, aby zmierzyć się z porannymi informacjami docierającymi do mnie z Internetu. "Dostałam przekazy! Wśród ludzi żyją reptilianie" taki nagłówek zaatakował mnie z ekranu monitora. Autorką tego odkrywczego stwierdzenia jest Edyta Górniak. Poniżej zacytuję za Super Ekspressem obszerne fragmenty, jestem zbyt wstrząśnięty żeby pisać o tym własnopalcowo. Gwiazda pojechała jako prelegentka na imprezę pod nazwą XIX Zlot Wolnych Ludzi Harmonia Kosmosu 2022 i ogłosiła tam, że wśród ludzi żyją kosmiczne jaszczury, zaś ona sama dostaje specjalne przekazy duchowe, dzięki którym przewiduje przyszłość. (...) "Chciałabym, żebyśmy tak prawdziwie, z serca, podziękowali Matrixowi, dlatego, że dzięki niemu możemy przypomnieć sobie wartości i zapragnąć najmocniej w świecie prawdy i życia w tej prawdzie. Potrzebowaliśmy takiego wstrząsu i kopniaka, i dziękujemy im za to" - mówiła piosenkarka. Potem ogłosiła, że "wśród nas żyją bioroboty, hybrydy i reptilianie". Co to takiego? "Nie każdy, kto wygląda jak człowiek, ma duszę. Ma tylko kombinezon biologiczny i te same potrzeby fizyczne, biologiczne, ale nie ma połączenia z pierwotną świadomością, ze źródłem i zapomniał lub nigdy nie poczuł tej świętej energii wszelkiego stworzenia. To, że ja wystąpiłam w obronie ludzi dwa lata temu, to było z pełnym komfortem, dlatego że ja już wcześniej dostałam przekazy, czyli wiedziałam, co może się wydarzyć i byłam zupełnie spokojna o to, że jest to zaledwie kolejna pułapka" - wieszczyła Edyta Górniak... Tak to zostawię, chociaż wiele to by wyjaśniało, takie istnienie obcych wśród nas. Ja reptilianem osobiście nie jestem, zapewniam was. Nie znalazłem suwaka, a przysięgam, że szukałem dokładnie.
Dzisiaj mam zamiar umieścić na Grupie post skomponowany głównie z książek młodzieżowych. Trochę się uzbierało, a lepiej poświęcić tej tematyce osobny, cały dzień.
![]() |
| uchacha burgery dwa |

Jeśli posiadasz pępek, to kosmitą nie jesteś. Oni takowego nie posiadają.
OdpowiedzUsuńA ja mam, to i kosmitką też nie jestem. 😉😀
No nie wiem.. Może być zagłębienie w kostiumie
Usuń