piątek, 2 sierpnia 2019

27 lipca 2019, sobota.


Wczoraj zobaczyłem z żoną film Julie i Julia, oparty na książce Julie Powell, opowiadający w  wielkim skrócie o blogu i pisaniu książki kucharskiej.  Książki i gotowanie są mi bardzo bliskie, blog coraz bliższy. To chyba jakiś znak. Książkę Julii tą o kuchni francuskiej muszę sobie załatwić. Wydano w Polsce przekład. 

16:35 Zasiadłem do skanowania [wreszcie], Jezu, ale to nudne! 

Na zewnątrz straszna ulewa i burza, jakoś szczęśliwie mnie ominęła bokiem. Parę kilometrów dalej podobno istny biblijny potop. Zadzwonił do mnie Andrzej, kolega  który organizuje Giełdy winylowe, z pytaniem czy wszystko w porządku, czy mnie nie podtopiło. Prawdziwy przyjaciel. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...