Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
poniedziałek, 23 września 2019
23 września 2019, poniedziałek, pierwszy dzień jesieni.
Wczoraj pisałem o tzw. „cynku”, okazał się trafiony w przysłowiową dziesiątkę. Kupiłem coś około 200 książek, część nowych, część wycofanych z biblioteki, mają pieczątki, ale są kompletnie i w dobrym stanie. Część już się sprzedała. W kulminacyjnym momencie miałem otwartych 6 okien Messengera i pisałem jednocześnie z sześcioma klientkami. Jak czegoś nie pomyliłem to cud będzie.
Zadzwonił Pan z pytaniem: Hallo, Allegro? Trochę mnie zatkało. Odpowiedziałem, że owszem sprzedaję też na Allegro, potem już jakoś poszło. Mam załatwić II tom Maszyn elektrycznych Dulickiego z lat '50, bo klient I i III już ma. Będzie trudno.
Mam umówioną klientkę na jutro, muszę podjechać do Rudy Śląskiej, są książki i płyty. Zobaczymy. Może też będzie grubo jak dziś?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz