Wczoraj tradycyjnie, jak to w sobotę postu nie było. Firmę omijałem szerokim łukiem, by nie zwariować. Niestety muszę czasami przez biuro przejść, ale robiłem to szybko nie rozglądając się zbytnio. W ramach psychoterapii otynkowałem coś około 5 metrów kwadratowych ściany.
Przed chwilą około 18:00, zasiadłem do komputera. W piątek stara [nie stara wiekiem tylko znamy się jeszcze z podstawówki] koleżanka podrzuciła mi torbę książek. Taki handel wymienny, kilka sobie wybrała w zamian. Zamieściłem je przed chwilą na grupie, część dam na Allegro. Przygotuję sobie zamówienia z weekendu i finito. Pójdę się gapić w telewizor, mam kilka zaległych rzeczy do obejrzenia, no i dzisiaj wiadomo, wieczór wyborczy.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz