Sobotniego postu tradycyjnie nie było jak zawsze. Praktycznie te niedzielne posty można by publikować za pomocą kopiuj - wklej z tygodnia na tydzień. Wczoraj tynkowałem, kroiłem 10 kg marchewki we wstążki i słupki celem zamarynowania, przygotowywałem schab, jadłem domowe sushi i popijałem winem [czerwonym]. Sushi popite takim właśnie winem to tzw. kuchnia fjużyn [tak piszę, bo mi się tak podoba], Włochy z Francją spotkały Japonię w śląsko-polskim żołądku.
Dzisiaj dla odmiany, żeby dać odpocząć zmęczonemu ciału [bo wszystko mnie bolało jak cholera po sobocie], większość dnia ciąłem i rąbałem drewno. Poszatkowałem dwa średniej wielkości drzewa, zeschłe i nieżywe oraz zagrażające przechodniom. Nie jestem jakimś zwyrodnialcem, lubię przyrodę, ale lubię też ogień w kominku. Nie chcę też kłopotów gdy ktoś konarem po głowie dostanie. Zima już niebawem [niestety]. Potem popijałem wino, te same co wczoraj, bo sporo zostało. Nie popijałem do szatkowania, bo na SOR podobno ludzie umierają.
Odpowiedziałem też na kilka mailów, przygotowałem książki sprzedane i zamówione przez weekend i tyle. Idę kończyć wino. Tak właściwie, to wystawiłem jeszcze kilka książek na Allegro, takich które sprzedały się przez weekend, a mam duble tych wydawnictw na stronie www. Wystarczy przerzucić. Szybko poszło. W tych sprzedanych był Siuta. Jest taki patent na Mechanikę Techniczną W. Siuty. Stosuję go od lat. Wystarczy zrobić zestaw ze ćwiczeniami, które osobno są niewiele warte. Taki zestaw zyskuje sporo na wartości i praktycznie podbija cenę Mechaniki dwukrotnie. Teraz jest dobry okres na sprzedaż tego tytułu.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz