Rano, skoro świt o dziewiątej skakałem już po drabinie i tynkowałem dom. Szybko i sprawnie poszło. Nie było dużo do roboty, bo to już końcówka tej mozolnej pracy. Właściwie to więcej czasu zabrało mi rozłożenie całego majdanu i jego sprzątnięcie, niż sam proces murarsko - tynkarski.
Zadzwonił Pan klient, że w książce, którą zakupił są braki - niezadrukowane karty. Na dowód swych słów przesłał zdjęcia. Czasami się tak zdarza, nie jestem w stanie wszystkiego wychwycić. Oddałem kasę, książki niech nie odsyła, bo co z nią zrobię? Przecież jej nie sprzedam ponownie. Szkoda też kasy na wysyłkę zwrotu tego bubla. Taki los.
Chciałem zapłacić fakturę za Rzetelną firmę, jednak mam ją ściągniętą w komputerze, który jest już zapakowany i leży na magazynie. Hasła i loginu oczywiście nie pamiętam, bo jakże inaczej. W zasadzie to chyba tam raz się logowałem kilka lat temu, więc mogłem zapomnieć. Jest już po siedemnastej więc też się nie dodzwoniłem. Zostawiam to do wtorku.
Miałem kłopot z DPD. Dostałem info, że kurier nie zastał odbiorcy pobraniówki [a jakże inaczej] w domu oraz, że nie ma takiego adresu. Chyba mam sobie niepotrzebne skreślić. Co za bzdura. Zadzwoniłem do kupującego, bardzo miły starszy Pan. Nikt do niego nie dzwonił, nikogo nie było z paczką, adres podany został prawidłowo. Po to chyba jest numer odbiorcy na liście przewozowym, żeby zadzwonić jak się nie umie znaleźć adresu. Zadzwoniłem do DPD. Po 15 minutach słuchania skocznych melodyjek, udało się zamienić słowo z człowiekiem. Ponowne dostarczenie w środę. Mają podać numer telefonu kuriera, tak żeby mogli się porozumieć [odbiorca z kurierem]. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Weź tu człowieku się nie interesuj drogą każdej paczki. Przyjdzie zwrot i będę ponad 35 zł w plecy.
Dzisiaj naprawdę ostatnie nowości przed remontem. Wystawiam szybko i targam pudła po całym domu, byle dalej od biura.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
piątek, 8 listopada 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz