Dużo pakowania, dużo nowości, jeszcze więcej roboty. Panie na Poczcie wściekłe na swój los, kolejka po kokardę. Dobrze, że zostawiam już gotowe i poetykietowane przesyłki poza kolejnością i wzrokiem wściekłego przed świątecznie narodu. Nie wyobrażam sobie codziennej gehenny w kolejce do okienka. Święta... Wszyscy, którzy nie stali na Poczcie chyba poszli do apteki naprzeciwko, tam też kolejka gigant, tu sobie trochę poczekałem. Ciekawa sprawa, która zawsze mnie zastanawia. Przede mną stało przebierając nogami kilkanaście Pań, każda miała na głowie czapkę. Na zewnątrz + 8 stopni, w aptece chyba ze 50, gorąc jak cholera, a one w tych czapach. Może to sposób na ukrycie brudnych włosów? Bo jak inaczej? Zgrzeje się taka, wyjdzie na zewnątrz i jutro znów do apteki po coś na przeziębienie tym razem. Stąd te kolejki tak sądzę...
Niezarejestrowany zamówił na Allegro dwie książki, za pobraniem oczywiście i do tego chce fakturę VAT na osobę prywatną. Nie wiem po jakiego grzyba mu faktura na bajki? Chce to dostanie oczywiście, klient nasz Pan, tylko żeby podołał z odebraniem pobrania i nie było przypadkiem zwrotu.
Dzisiaj kupiłem między innymi monografię Chorzowskiego Chemika, szkoły, do której dawno temu uczęszczałem. Nie wiedziałem, że została wydana. Raczej zostawię sobie, a na pewno przejrzę.
Wieczorem targam kota na zmianę opatrunku.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
poniedziałek, 16 grudnia 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz