Facebook znów pozwala umieszczać link do bloga. Nie wiem, czy uznali moją reklamację, czy pomogła zmiana w ustawieniach grupy [zmiana na prywatną]. Na prośbę jednej z Grupowiczek umieściłem link do bloga przypięty w regulaminie - tym sposobem jest stale widoczny. Dobry pomysł to był Pani Danuto.
Znowu jest zwrot z Allegro. Pani dzwoni do mnie z pretensjami, że nie ma dołączonej płyty, pomimo tego, że w opisie stoi wielkimi literami BRAK CD i jest zaznaczone "niepełny komplet". No i ta cena! Dlaczego tak drogo! Tłumaczę, że to najtańsza oferta i dlatego ją wybrała, a tańsza jest z powodu właśnie tego braku. Coś czuję, że znowu dostanę komentarzem w pysk i po grzbiecie. Oczywiście tradycyjnie nie przez mój błąd, tylko ze zwykłej złośliwości. Może chodzić również o to, że dołączona była faktura VAT, na której widnieje tytuł książki. Zawsze wystawiam dokumenty w ten sposób. Inne firmy piszą często tylko "książka", to można pociągnąć do każdej działalności. U mnie nie ma tak lekko. Mogło się okazać, że nie można odliczyć tego wydatku, więc lepiej zwrócić, a dla pewności wydrzeć się na sprzedawcę... Czasami myślę sobie, że przed zakupem powinna być wyświetlana plansza z zadaniem do rozwiązania, z prostym testem na IQ. Po jej rozwiązaniu w pewnych kategoriach związanych z kulturą i sztuką, dopiero system puszczałby dalej, umożliwiając zakup. W kategoriach kosmetyki, moda i motoryzacja można by to pominąć. Wnerwiłem się. Przepraszam.
To chyba jakaś tradycja przedświąteczna z tymi zwrotami. Pamiętam w zeszłym roku miałem ciekawą przygodę ze zwrotem. Pewien Pan z Warszawy kupił dość drogą książkę o budowie anten KF. Po jej otrzymaniu zadzwonił do mnie z pretensjami, że jej nie chce, bo ona nieładnie pachnie. Rzekomy zapach nie pozwalał podobno jej czytać. Głowa Pana bolała przy lekturze. Stwierdził, że lata prowadzi pralnię i na smrodach to się zna. Jest fachowcem od tego. Podobno dawał ową książkę również do wąchania swoim pracownicom i dziwił się, że nie wącham książek przed wysyłką [!]. Biedne te panie swoją drogą... Przyszedł zwrot po kilku dniach. Żadnego zapachu nie wyczułem. Na moje oko to zeskanował sobie co potrzebował, a książkę oddał.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz