Dostałem dużo życzeń zdrowia oraz kilka sprawdzonych metod leczniczych na niestrawność. Większość z nich opierała się na alkoholu. Imbir pomógł, inne specyfiki wypróbuje przy okazji. Korzeń, z którego zrobiłem napar leżał w sklepie 10 metrów od tych toksycznych krokietów. Kiedyś, nie pamiętam już teraz kto, chyba pewien znany specjalista od survivalu powiedział, że przyroda tak jest skonstruowana, że obok trucizny zawsze rośnie odtrutka. Najwyraźniej to stwierdzenie tyczy się również dyskontów.
Mam kilka nowości, ale bez szału. Jeszcze wieczorem zapowiedział się pewien Pan, który robi porządek w mieszkaniu. Ma przywieźć mi książki. Zobaczymy co to będzie.
Wczoraj wieczorem zacząłem czytać Szczerze Tuska. Dobra książka. Do weekendu chyba skończę.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
czwartek, 16 stycznia 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz