czwartek, 23 stycznia 2020

23 stycznia 2020, czwartek. Narzekania + pesymizm = dobry obiad.

Krucho. Bida i nędza. Wczoraj złożono dwa [!] zamówienia z Allegro na jakieś dwie dychy ogółem i jedno mailowe na Trylogię Sienkiewicza z wysyłką do Szwecji. Jak tak dalej pójdzie to nie zarobię na opłaty. Zastój Panie.. nie bardzo też mogę coś więcej zrobić. Mogę jeszcze przecenić to co leży na półkach i zrobić z tego posta na grupie, ale czy to ma sens? Zamówią coś co prawda, ale czy zapłacą? Dużo z tym roboty, a zysk niepewny i marny. Dam sobie raczej z tym spokój. Trzeba chyba przeczekać ten chudy okres. Ze dwa miesiące temu pisałem, że tak będzie, wiec nie powinienem być zdziwiony sytuacją. Zawsze tak jest po świętach. Wracając do wysyłki zagranicznej. Koszt kuriera do krajów skandynawskich jest strasznie wysoki. Prawie dwukrotnie wyższy niż do innych krajów UE. Nie wiem z czego to wynika. Może przeprawa promowa? Z powodu ceny zamówienie 'szwedzkie' pod znakiem zapytania. 

Przed chwilą odebrałem telefon. Pani z Lipin chce przywieźć dużo książek, kaset, może też stary sprzęt audio i stare komputery. Płyt nie ma niestety. Zobaczymy, może dojedzie do Chorzowa. Niestety większość takich ofert kończy się na pierwszym telefonie. Po latach podchodzę z dużym sceptycyzmem do takich "dealów". 

Hiszpania to dziwny kraj. Ludziom tam mieszkającym, zupełnie się nie spieszy, taka mentalność chyba. To już kolejne moje zamówienie w Hiszpanii i znowu straszna opieszałość sprzedawcy. Nie jest to osoba prywatna, ta raczej by się chyba starała, to znów firma. Na pytania nie odpowiadają, jak już coś odpiszą to z tygodniowym opóźnieniem. Statusu przesyłki nie można sprawdzić, bo nie umiem się doprosić numeru. Co mnie pokusiło znowu? Jakbym zamówił z odbiorem osobistym i w tym samym dniu wyruszył piechotą do Madrytu, byłbym już w domu. Poważnie.

Plan na dzisiaj. Spakować ten "ogrom" zamówień z wczoraj i je wysłać. Później zanurkuję w pudłach, które się walają po biurze, coś wyłowię i to dziś spróbuję sprzedać. Zrobię tym sposobem porządek - to jedyny pozytywny aspekt. 

Dla poprawy humoru postanowiłem coś fajnego upichcić. Padło na potrawę autorską, skrzyżowanie hindusa z chińczykiem. Powód prozaiczny - wszystkie składniki miałem w lodówce bądź zamrażarce

Przepis

Składniki:
ziarna kolendry - kilka łyżek,
anyż gwiaździsty 5-6 gwiazdek,
imbir - kawałek wielości kciuka,
2-3 marchewki,
pęczek dymki,
1/4 kapusty pekińskiej,
limonka i liście limonki,
łyżka miodu,
pasta chilli - trochę,
Olej ryżowy - łyżka,
ryba filet lub krewetki - około 0,5 kg,
mleczko kokosowe - puszka,
czosnek 5-7 ząbków,
sól,
pieprz,
ryż,
sos rybny,
sos sojowy lub [i] terijaki.

W woku rozgrzewamy olej ryżowy i na nim przesmażamy dymkę [główki], posiekany czosnek, połowę ziaren kolendry, anyż oraz imbir pokrajany w słupki. W międzyczasie ścieramy na tarce marchew, którą dodajemy do podsmażonej już wcześniej zawartości woka. Smażymy dalej. Dodajemy sok z limonki [można dodatkowo otrzeć skórkę], łyżkę miodu, sosy [sojowy i rybny po łyżce] dalej smażymy, krótko przez 2-3 minuty. Dorzucamy kapustę pekińską drobno poszatkowaną i dalej ogrzewamy kilka minut. Dodajemy puszkę mleczka kokosowego i gotujemy. Na tym etapie doprawiamy pieprzem i pastą chilli, dodajemy resztę nasion kolendry oraz zieloną dymkę. Czas na rybę lub i krewetki . Ja dodaję je mrożone wprost do gotującej się zawartości w woku. Gotujemy do miękkości ryby. Doprawiamy. Podajemy na ryżu, Jak gotować ryż - przepis jest na opakowaniu. Unikamy ryżu w woreczkach, dość tego plastiku jest już w przyrodzie. 
Smacznego!


Wok i jego zawartość.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...