Wczoraj przywieziono te książki z Lipin, o których pisałem wcześniej. Głównie elektryka i elektrotechnika. Nic co by się sprzedało "na pniu". W prezencie dostałem trochę płyt CD z niemieckimi szlagierami. Nawet tego nie próbuję puścić, mogę tego nie przeżyć, oddam bratu, on lubi te klimaty-hajmaty. Książki kupiłem właściwie tylko dla tego, żeby uzupełnić stany magazynowe. Czasami się sprzedają i właściwie wiem dlaczego. Te stare podręczniki z elektrotechniki są rewelacyjnie napisane i.. nie są drogie. Umówiłem się też na oględziny reszty.
Dzisiaj z samego rana telefony, znowu klient chce sprzedać książki. Bardzo się cieszę, lubię jak sam towar przychodzi pod drzwi. Nie wiem czy to reklama działa, czy to fakt, że skupy makulatury podobno wstrzymały przyjmowanie surowca. W tym akurat przypadku chyba to drugie... książki wyglądają w większości jakby przeleżały noc pod kontenerem na dworze. Jedynie kilkanaście z ponad setki nadawało się do kupienia, reszta raczej śmietnik. Pan twierdzi, że są z jego strychu... nie bardzo mu wierzę, ale potakuję i nie drążę tematu. Jest wielce zdziwiony, że musi jakąś umowę kupna-sprzedaży podpisać, ale w końcu podpisuje.
Akcja sprężarka! Sprężam się dzisiaj, ponieważ wieczorem odwiedzam z żoną znajomych. Znając życie wrócę raczej późno.
Zapłaciłem VAT. Po raz kolejny w tym miesiącu zbankrutowałem.
Sprężanie średnio mi idzie niestety, jestem w d.. z robotą. Nowości tradycyjnie trochę kupiłem, między innymi Lalkę Prusa w dość rzadkim i poszukiwanym wydaniu PIW. Jednotomowe, z ilustracjami Uniechowskiego. Tym razem jest obwoluta w komplecie.
W kioskach wczoraj pojawiła się ekskluzywna kolekcja Remigiusza Mroza. Mogli ją nazwać "Jest zima, jest Mróz" lub ewentualnie "Mróz w Ruchu". Prorokuję za dwa miesiące skomasowany atak pierwszego i drugiego tomu. Z takimi kolekcjami właśnie zwykle tak jest, pierwszy i drugi tom są sprzedawane w okazyjnych cenach, reszta już w regularnych. Wiele osób to zniechęca, stąd mnogość pierwszych tomów różnych kolekcji w antykwariatach.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
piątek, 24 stycznia 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz