Dyrektor generalny antykwariatu [czyli ja] ogłosił dzień wolny od wystawiania. Zarządził natomiast porządki w biurze, bo ukradkiem wkradł się syf. Trzeba odkurzyć, poukładać książki na półkach, posegregować papiery i inne takie tam...
W sobotę słuchałem audycji o kuchni PRL-u. Przewinął się temat makaronu z pieczarkami. Rzeczywiście potrawa ta znikła z rynku. Pamiętam ją, jak i również bułę wypełnioną usmażonymi pieczarkami z cebulką, szumnie zwaną burgerem grzybowym. Takie coś serwowano nieopodal mojej szkoły. Dziś smażę pieczarki!
Jakoś nie najlepiej się czuję. Może to wina źle przespanej nocy albo coś mnie "łapie". Jedna z niewielu zalet szefowania samemu sobie jest taka, że mogę sobie odpuścić czasami. Dzisiaj jest ten właśnie dzień odpustu. Będę robił nic. Pogapię się na TV, może i się zdrzemnę, albo przesłucham jakąś płytę.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz