Co porabiam? Odpowiedź jest prosta, pracuję. Wczoraj przywiozłem jakieś "na oko" 600 książek, dzisiaj jadę po następne 500. Od wczoraj wieczora staram się jakoś opanować tę oszałamiającą ilość nowości. Oddzielić jak się mówi 'ziarno od plew'. Są tu książki wartościowe i średnio sprzedające się, nowe, zużyte i uszkodzone. Straszny mix. Jako, że za każdą zapłaciłem, muszę tak wszystko wykombinować, aby mieć jak najmniej strat. Więc uszkodzone naprawić jeśli się oczywiście da, zrobić zestawy tematyczne, posegregować, bo zdarzają się niepełne cykle z nadzieją, że się skompletują. Ostra praca przez cały weekend się szykuje. Ale nie ma co narzekać, gorzej by było gdyby jej nie było.
Dla tych mniej "chodliwych" tytułów wymyśliłem akcję "3-2-1 Bigos" Z grubsza ma ona zachęcać do większych zakupów. Będą trzy kategorie cenowe 3 zł dla zakupu 1-5 książek danego dnia, 2 zł - dla zakupu 6-10 egz, Powyżej złotówka. Postaram się codziennie przygotować setkę takich pozycji.
Cały ten proces dzisiaj nietypowo rozpocząłem z samego rana, aby wieczorem mieć spokój, dzisiaj wszak Walentynki. Nie jestem zwolennikiem tego dnia, rozwala mnie cała otoczka. Przecież cały czas myśli się o ukochanej? Prawda? Nie tylko od święta! Gdy myślę o Walentynkach, zaraz przed oczami mam obraz amanta z Lidla. "Lidlowy amant" wygląda tak: w jednej ręce dzierży kwiat, w drugiej tanie czerwone wino, a przy kasie ukradkiem dorzuca do tego paczkę prezerwatyw.
Wczoraj na Allegro nie sprzedała się mi żadna książka! Masakra.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
piątek, 14 lutego 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz