Trochę pojeździłem po okolicy, kupiłem około 70 pozycji. Hitów nie ma, ale nie jest źle. Na jutro zapowiedział się Pan od brudnych książek. Jednak się nie obraził.
Poniedziałek. Fajny-działek, jakby powiedział pingwin z Madagaskaru. Rano wygrałem w radiu w konkursie mailowym dwa bilety na koncert VooVoo w Siemianowicach Śląskich. Cieszę się, chciałem je i tak kupić. Tym sposobem 150 zł w kieszeni zostało, będzie na zakupy w sklepiku zespołu. Zabiorę żonę, może nas nie zarażą wirusem. Pójdziemy oczywiście jeśli nie odwołają koncertu jako imprezy masowej, teraz nie nie jest do końca pewne.
Miałem pewien pomysł wzorowany na antykwariatach zachodnich. Chodzi o abonament. Chciałbym kiedyś wprowadzić u mnie taką usługę. Polegałoby to z grubsza na tym, że opłacałoby się opłatę abonamentową i w ramach niej wysyłałbym raz w miesiącu pakiet książek. Oczywiście, nie będzie w żaden sposób wymuszona czy obowiązkowa, dostanę wpłatę - wysyłam. Zupełna dobrowolność, ale super by było gdyby była to dłuższa współpraca. To taka luźna propozycja. Myślę, że opłata wynosiłaby 60 zł/miesiąc, w ramach niej otrzymywalibyście pakiet 20 książek. Głównie beletrystyka, w stanach bdb do db. Zawartość to niespodzianka. Myślę o opłacie miesięcznej, kwartalnej, półrocznej i rocznej. Oczywiście im dłuższy termin tym będzie taniej + dodatkowe profity i gratisy. Zapytałem o to na grupie. Zdania są podzielone z przewagą na "nie". Właściwie sam nie lubię kupować kota w worku. Zapytałem, bo to dość ostatnio częsta polityka w zagranicznych antykwariatach. Nasi odbiorcy mają trochę inną specyfikę i to szanuję. Może kiedyś...
Jutro ZUS zabierze ciężko uciułane pieniążki. Masakra.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
poniedziałek, 9 marca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz