Rano dostałem zamówienie od pewnej klientki na dwie książki, ale wybrała dwie osobne wysyłki. Stało się tak dlatego, ponieważ później zauważyła drugą książkę i nie było już możliwości połączenia zakupów, bo pierwszą opłaciła. Zaproponowałem wspólną wysyłkę i oddanie ośmiu złotych za drugą w paczce. Była pozytywnie zaskoczona i zdziwiona moim zachowaniem. Chyba to normalne jest?
Złożyłem życzenia świąteczne grupowiczom i obserwatorom na FB. Słownik nie ma wyrażenia"grupowiczom" cały czas proponuje mi zamianę na "grypowiczom" Oby nie! Odpukać w niemalowane!
Tak jak wczoraj wszystko szło mi ciężko i opornie, tak dzisiaj coś mnie chyba uskrzydliło. Praca idzie jak po maśle, wystawiam jedną książkę za drugą, jak automat jakiś. Automatyczny robo-antykwariusz. Wyrobię 150% normy jak nic.
Moja piękniejsza połowa ma dzisiaj urodziny, a wczoraj urodziny miała jej dobra koleżanka. Spotkania są zabronione, więc wieczorem urządzamy party on-line prze Skype. Takie dziwne czasy.
Naprawdę żal mi osób, które w czasie tej wrednej pandemii muszą być stłoczone w bloku czy mieszkaniu. Nie wyobrażam sobie tego. Ja mogę wyjść przynajmniej do ogrodu czy garażu, zająć się czymś innym niż pracą i rozmyślaniem o sytuacji, w której przyszło nam żyć. Od przyszłego tygodnia planuję przenieść właśnie biuro do ogrodu. Będę pracował na świeżym powietrzu, chyba że tego też zabronią. Planuję to już od zeszłego roku [pisałem o tym wcześniej]. Lubię kwadratowe nawiasy [], są fajniejsze niż zwykłe (), te {} natomiast są głupie.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz