Pojechałem po te 400 książek, przywiozłem ponad 600! Zastawiony nimi mam aktualnie przedpokój, pół biura, trochę też stoi w kuchni. Przez następne kilkanaście dni będę powoli wystawiał je na grupie, Allegro i sklepie internetowym. Pobieżnie je wczoraj wieczorem przejrzałem. Jest trochę hitów, dużo czytadeł i poradników, bajki, trochę "śmieci". Nie jest źle. Kilka zostawię sobie, między innymi Przez wiry i porohy Dniestru Arkadego Fiedlera wydanie z 1926 roku w doskonałym stanie.
Hura! Zdjęcia już mam ostre. Spróbuję zaprzyjaźnić się z nowym aparatem. Pewnie i tak się skończy na jednym automatycznym ustawieniu. Mam już to sprawdzone przez lata. Zmywarka używany był jeden program, pralka - jeden do wszystkiego, mikrofalówka jedno ustawienie, itd., itp.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
czwartek, 18 czerwca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz