Biblioteka Instytutu Fizyki Jądrowej PAN zwróciła się do mnie z prośbą o wycenę książek. Trudna sprawa, ciężko przekazywać informację o zupełnym braku wartości. Dodatkowo pozycje, które miałem wycenić są po rosyjsku i czesku, co dodatkowo zaniża ich wartość. Niestety nie udało mi się do nich dodzwonić, wolę porozmawiać niż pisać elaboraty na maila.
Patrzenie na wyborczy wyścig i wzajemne się przekrzykiwanie kandydatów zaczyna mnie męczyć. Wprowadzam wcześniejszą ciszę wyborczą.
Zapłaciłem VAT, jeszcze zostało około tysiąca za prowizję Allegro, prąd i koniec rachunków tego miesiąca. Kilka dni "luzu" i od nowa. Tak do śmierci...
Robię obiadowy eksperyment kulinarny. Kotlety jak mielone tylko z fasoli. Nie jest to jakieś tam wymyślne danie, wiem też, że w miarę popularne, ale jeszcze go nie robiłem. Podam z sosem grzybowym i grillowanymi warzywami.
Jako, że dawno żadnego przepisu nie było, to napiszę, ponieważ jeszcze go pamiętam.
Składniki:
6 puszek fasoli (ja użyłem po dwie białej, czerwonej i czarnej),
2 cebule,
5 ząbków czosnku,
3 jajka,
kubek płatków owsianych,
mąka kukurydziana (nie używam pszennej ze względu na gluten, który ograniczam),
sól pieprz,
majeranek,
oregano,
oliwa.
Fasolę odlewamy i umieszczamy w dużej misce. Siekamy cebulę i czosnek - do michy je. Jaja wbijamy do masy, dodajemy płatki owsiane namoczone przez 15 minut w ciepłej wodzie. Dodajemy sól i pieprz, przyprawy i mieszamy blenderem do uzyskania jednorodnej w miarę masy. Ja osobiście lubię widzieć co jem, więc nie blenduję do końca. Masę zagęszczamy przez dodanie mąki kukurydzianej lub innej, oczywiście "na oko" tak aby ciasto dało się wyrabiać. Można dodać trochę siemienia lnianego - dodatek fajnie zagęszcza takie masy, dodatkowo chroni żołądek. Taki mój "myk". Formujemy kotleciki, obtaczamy w tartej bułce, można w płatkach owsianych lub wiórkach kokosowych, kto co tam lubi. Smażymy na patelni na oleju jak tradycyjne mielone.
Całkiem to przystojne i smaczne wyszło. Do tego polecam sos grzybowy, super się komponuje i dopełnia danie.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
środa, 24 czerwca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz