środa, 4 listopada 2020

04 listopada 2020, wtorek

Tak, jeszcze żyję. 

Dziś jadę po sporo nowości. Wczoraj też były i wcześniej również... 

Pan od brudnych książek przywiózł 9 toreb syfu. Wybrałem około 10 egzemplarzy z tych "śmieci". Jeszcze nawet ich do ozonowania nie dałem. Leżą w torbie i je omijam. Część z poprzedniej jego dostawy już sprzedałem, reszta leży jeszcze nietknięta.

Remont mnie pochłania. Ukończyłem na "cacy" jedną ścianę. Był kłopot. Odpadł tynk, spory kawał. Musiałem dać nowy, wszystko musiało związać... to trwa. Mam już dość tego syfu remontowego. Wszędzie bałagan i warstwa pyłu. Też mi się zachciało. 

Rozwiązałem problem niedziałającego jak należy internetu. Przestawiłem router o metr w prawo. Teraz działa. 

1 komentarz:

  1. To dobrze, że żyjesz, bo trochę tu było pusto. Już się bałam, że korona Cię dopadła.
    Na szczęście to tylko remont. 😉🙂

    OdpowiedzUsuń

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...