wtorek, 7 kwietnia 2026

7 kwietnia 2026, wtorek. Podsumowanie przed Armageddonem.

Święta równa się straszne nudy. Można laćki zjeść. Można, ale to niewykonalne. Nie zmieszczą się do żołądka, ponieważ z nudów człowiek żre. Dużo żre. Jeśli chodzi o sprzedaż to dno dna. Sprzedało się kilka dosłownie książek, z czego dwóch nie zapłacili i pewnie nie zapłacą. Żeby jakoś ten okres przeżyć bez szwanku na zdrowiu psychicznym i zająć się czymś innym niż gapienie się w telewizor, w pierwszy dzień świąt przygotowałem motocykl do sezonu. Naprawiłem kierunkowskaz za pomocą kawałka rurki. Guma sparciała i zwyczajnie się złamał i dyndał sobie na kablach. Zaoszczędziłem tym sposobem jakieś pięć stówek w 30 minut, właśnie tyle zajęła mi ta naprawa z czego 15 minut szukałem szlifierki kątowej, żeby tą rurkę dociąć. Jestem z siebie dumny jak cholera. 

Drugi dzień świat spędziłem na pakowaniu tych "wielkich" zamówień. Wskoczyłem na motocykl i zrobiłem jazdę testową (wczoraj nie mogłem ze względu na spożycie napoju chmielowego), przy okazji nadając kilka InPostów i jedną zakichaną Orlen Paczkę. Sprzedał się Brewiarz w czterech tomach, oczywiście za pobraniem, bo jakżeby inaczej. 

Żona kupiła karpy szparagów do sadzenia. Piętnaście takich dziwnych korzonków wyglądających jak jakaś obca forma życia. Czeka mnie kopanie. Za trzy lata będzie pierwszy zbiór. Może dożyję. 

Dzisiaj znów pojeździłem trochę na motorze. Załatwiłem książki na następne tygodnie, fajne tytuły. Te drogie tradycyjne na Allegro wstawię, reszta przejdzie przez Grupę.

Szaleniec o pomarańczowym obliczu straszy końcem cywilizacji i totalną zagładą. Coś tak czuję, że koniec to będzie jego i to definitywny. Wspomnicie moje słowa. No chyba, że jutro na horyzoncie wstaną dwa słońca jak śpiewał Waters.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

9 kwietnia 2023, czwartek. Kózki się kocą

Jednak żyjemy. Armageddon odroczony czasowo. Chodzą słuchy w wolnych mediach o planowanym zamachu stanu i chęci przejęcia przez rezydenta wł...