Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
środa, 18 września 2019
18 września 2019, środa.
Zaliczyłem niezłe faux pas. Klient kupił książki o alkoholizmie, terapii, uzależnieniach. Wysłałem mu je w kartonie po whisky. Negatywa jeszcze nie dostałem. Zrobiłem to zupełnie nieświadomie i dzisiaj się dopiero zorientowałem.
Jest ósma rano i mam już wszystko zapakowane. Dzisiaj się zrywam wcześnie po towar, bo puki co nie leje jeszcze, ale się zanosi. Jest zimno i wieje, ale sucho. Może być.
Wczorajszy post na blogu był pięćdziesiątym wpisem. Taki mały jubileusz, następny przy setnym, dwusetnym... i tak dalej.
Od dwóch dni podąża do mnie [tzn. wozi na aucie] kurier z przesyłką. Z śledzenia wynika, że wczoraj dostarczał mi paczkę, a mnie nie było, chociaż byłem całe popołudnie. Telefonu też żadnego nie było. Ciekawe czy dojedzie dzisiaj. Zadzwoniłem do centrali i mam jegomościa numer. Może zadzwonię i opierniczę.
Kilka książeczek przywiozłem, ale mało, z ciekawszych historię Browaru w Tychach i Zabrze w starych widokówkach. Takie regionalna kiedyś się całkiem fajnie sprzedawały, teraz gorzej, ale zawsze jest szansa, tym bardziej, że nie ma tych tytułów dużo na rynku. To małe nakłady przeważnie. Mam też kasety magnetofonowe z dzisiejszych łowów, kilka oryginałów z lat '90 i kilka kaset BASF 90 do kasowania. Kasety zostają u mnie.
Wracając do domu z poczty dzisiaj, zauważyłem przy kontenerze na papier postawionym na osiedlu obok, dwie duże reklamówki książek. Ktoś najwyraźniej nie miał serca ich wrzucić do pojemnika i tak wystawił. Bardzo fajnie oprawiona klasyka literatury tam była. Zabrałem je ze sobą. Literatura sięgnęła bruku można powiedzieć Płyty też już tak kiedyś znalazłem. Przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem przez telefon z Panią chcącą sprzedać książki. Zawsze pytam przy tej okazji o płyty, bo je zbieram. Czasami coś kupię do kolekcji. Odparła, że już niestety je wystawiła. Zapytałem czy na OLX czy Allegro? Odpowiedziała - „pod zsypem”. Smutne.
Kurier dotarł. Brawo on!
Kot temperówka przestał miauczeć, a zaczął cicho ćwierkać, padła bateria.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Panie Jacku, dawno się tak z Narzeczonym nie uśmialiśmy, jak z tego kartonu po whisky. Mam nadzieję, że tego rzeczonego negatywa nie będzie! Codziennie czytam Pana wpisy, są bardzo ciekawe i zawsze mam nadzieję, że będą jak najdłuższe. :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz. Jednak to ktoś czyta :)
Usuń