Dopadło mnie choróbsko. Dziś długiego wpisu nie będzie, nowości też nie, chyba, że ktoś, coś do mnie przytaszczy. Nawet myślenie o tym mnie zmęczyło. Jedyne co zrobię, to zapakuję zamówienia z wczoraj i wyślę je wieczorem przy pomocy żony. Teraz zrobię sobie rosołek z kostki.
aaa...cztery koty mają nowe domki, został jeszcze jeden czarny kocurek.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Zdrówka życzę :)
OdpowiedzUsuń