Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
niedziela, 1 września 2019
1 września 2019, niedziela.
Wiem, wiem....wczoraj nie było żadnego wpisu. Nie włączyłem komputera przez cały dzień, ale to nie tak, że nie pracowałem. Kupiłem kilka książek od miłej Pani, która przyniosła je do mnie, był też u mnie przelotem kolega, który podrzucił kilka tytułów do sprzedaży. Jedno i drugie stanowią dzisiejsze nowości. Z ciekawszych rzeczy w ofercie: komplet komiksu Kapitan Kloss, współczesne wydanie niestety, ale za to całość 20 zeszytów w stanie nazywanym „igła”. Druga fajna pozycja to Choroby weneryczne ich skutki i znaczenie w życiu jednostki i społeczeństwa tudzież sposoby leczenia i zapobiegania z 10 rycinami pióra prof. Emila Wyrobka, wydanie z 1919 roku.
W sobotę wywiozłem pełen bagażnik makulatury do skupu. Były to książki, które z powodu stanu (uszkodzenia, braki, grzyb, itp.) nie nadawały się już do niczego. Pozycje w stanie agonalnym znajdują się u mnie gdy kupuję całe biblioteczki, w myśl zasady wszystko albo nic. Najczęściej jest tak, że w tym "wszystko" kilkanaście procent stanowi makulatura niestety.
Z tematów niezawodowych wreszcie wymurowałem szamotem od środka piec do pizzy. Teraz schnie, w tygodniu go wypalę. Będzie żarcie.
Dzisiaj jak zawsze w niedzielę przygotuję sobie przesyłki kurierskie na jutro, tak żeby kurier odebrał je już około dziewiątej rano i może coś powystawiam na Allegro.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz