Właściwe te moje niedzielne wpisy można kopiować z tygodnia na tydzień. Znów pakowanie na poniedziałek, ogarnianie zamówień. Dodatkowo dzisiaj kompletowałem i wysyłałem trzy wielkie paki zamówień zbieranych kilku z miesięcy [!] przez Grupowiczów. Trzy godziny pracy, bo przez tak długi czas trochę się nazbierało, oraz też nie wszystko leżało pod ręką i musiałem się trochę naszukać. Dobrze, że zabrałem się za to w południe. Przeglądałem te "zaklepane" książki, zostało ich jeszcze na oko około setki. Niewielka część jest opłaconych, reszta nie. Muszę w przyszłym tygodniu zrobić z tym "rewolucję". Nieopłacone idą do ponownej sprzedaży. Dam sobie głowę uciąć, że tylko ja o nich pamiętam, klienci pewnie zapomnieli, że prosili o odłożenie. Nie będę każdego z osobna upominał, bo zanim bym określił co jest kogo, cały dzień by zszedł na to. Mam ciekawsze i bardziej twórcze rzeczy do robienia, np. załatwianie nowości. Więc powieszę dziś jeszcze post z prośbą o kończenie zamówień, dam dwa dni na odpowiedź. Kto nie zdąży ten nie czyta.
Wieczorem idę na urodziny.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz