Zadzwonił telefon. Odebrałem. W słuchawce usłyszałem częste pytanie - czy mam Mein Kampf Adolfa H.? Właśnie chciałem rozpocząć wykład telefoniczny na temat legalności i wydań, jednak me wywnętrzanie przerwał rozmówca, jak się okazało mój kolega. Zmienił numer [zapomniałem sobie go wpisać wcześniej] i taki żarcik mi wykręcił z rana. Trochę się pośmialiśmy i ustaliliśmy, że na takie pytania trzeba odpowiadać stanowczym Nein! Od teraz tak będę robił.
Stało się zadość przedświątecznej i corocznej tradycji. Jak zawsze zapomniałem wystawić na sprzedaż przed świętami nuty z kolędami.
Wracając od kolegi wcześniej wspomnianego, popołudniu podrzucił mi dwie torby książek na sprzedaż. Tym sposobem są nowości na grupie.
Sprzedaż po świętach leży i kwiczy. Społeczeństwo jest wypompowane z pieniędzy, jeszcze przyszły miesiąc pewnie będzie odrabiać szaleństwa gastryczno-prezentowe. Trudny okres dla mnie się szykuje.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz