Wczoraj nie włączałem komputera. Z premedytacją. Taki dzień odpoczynku, żeby nie zwariować i nabrać dystansu.
W piątek późnym wieczorem zdobyłem sporo fajnych książek, dużo z informatyki, poradniki psychologiczne i motywacyjne, trochę techniki. Ogólnie sprzedawalne tematy.
Dzisiaj opracowuję aukcje z tych właśnie pozycji. Niedzielne popołudnie to świetny na to czas.
Zamówienia jakoś spływają, bez szału, ale jakaś tam sprzedaż jest. Jak będzie mi się jeszcze dziś chciało, to może zacznę je pakować... kogo ja oszukuję? Nie będzie mi się chciało!
Jutro podobno ma być fajna pogoda. Jeśli rzeczywiście tak będzie, wybiorę się na łowy. Mam wstępnie umówione kilka spotkań.
To tyle na dziś. Bez odbioru.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz