Wczoraj nie włączałem komputera. Z premedytacją. Taki dzień odpoczynku, żeby nie zwariować i nabrać dystansu.
W piątek późnym wieczorem zdobyłem sporo fajnych książek, dużo z informatyki, poradniki psychologiczne i motywacyjne, trochę techniki. Ogólnie sprzedawalne tematy.
Dzisiaj opracowuję aukcje z tych właśnie pozycji. Niedzielne popołudnie to świetny na to czas.
Zamówienia jakoś spływają, bez szału, ale jakaś tam sprzedaż jest. Jak będzie mi się jeszcze dziś chciało, to może zacznę je pakować... kogo ja oszukuję? Nie będzie mi się chciało!
Jutro podobno ma być fajna pogoda. Jeśli rzeczywiście tak będzie, wybiorę się na łowy. Mam wstępnie umówione kilka spotkań.
To tyle na dziś. Bez odbioru.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz