Ależ mam fajny dzień. Wszystko mi się dzisiaj udaje. Jedyny minus jest taki, że jest trochę zimno, ma to akurat znaczenie, ponieważ załatwiam wszystko poruszając się motocyklem, no i ślisko jest, więc niebezpiecznie.
Na pierwszy ogień poszła wizyta u prawniczki. Sporządzam trochę zagmatwaną umowę i chcę żeby wszystko było zgodne z prawem. Po wyjściu od niej, miałem mniej-więcej wyjaśniony temat, z kilkoma niewiadomymi, niezależnymi od moich poczynań. To wyjaśniło się później i to na moją korzyść. W międzyczasie odebrałem ważne dokumenty, co nie było takie pewne do końca. Spotkałem też znajomego. W rozmowie wyszło, że jego brat ma sporo książek do sprzedania, bo odziedziczył mieszkanie razem z zawartością. Jutro jadę zobaczyć co tam ma ciekawego. Nie zależy mu na nich, nie jest z nimi związany sentymentalnie, chce się ich pozbyć, bo potrzebuje miejsca. Na rozgrzewkę ugotowałem ślonski żur, nie jakiś tam żurek, czy barszczyk biały! Konkretny ślonski żur na szpeku i biołym wuszcie.
Kilka nowości jak co dzień mam kupionych, nawet tym razem fajne książki się trafiły.
Ostatnio opuściłem się w temacie słuchania i odkrywania nowej-starej muzyki. W tym roku może przesłuchałem ze trzy płyty w całości. Mniej też kupuję. Trochę ze względu na ceny, ale głównie na brak czasu. Strasznie dużo czasu zajmuje mi prowadzenie firmy, mam wrażenie, że coraz więcej. Może ja jestem wolniejszy z wiekiem? To nie tak, jak niektórzy sądzą, że to się samo sprzedaje. Naprawdę to ogrom pracy.
Zapatrzyłem się. Za oknem genialny widok, zachodzące słońce przepięknie podświetliło chmury. Pstryknąłem zdjęcie. Poniżej wklejam. Może to pyły znad Australii? Podobno okrążają ziemię.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...

Może nie dla wtajemniczonych w śląską gwarę przydało by się wytłumaczenie słów ,,biołym węszcie,,
OdpowiedzUsuńW U S Z C I E Nawet wyraz źle napisałam
OdpowiedzUsuńBioły wuszt, to biała kiełbasa. 🙂
OdpowiedzUsuń