Podsumowanie weekendowe.
Sprężenie piątkowe powiodło się. Później odwiedziny u znajomych, wino, śpiew [prawie], do rana [też prawie]. Fajnie było. Sobota w "slow motion" z powodu niewyspania i wchłoniętych promili.
Niedziela.
Rano na spacerze z Sarą znalazłem pięć dych na chodniku. Najs!
Trochę zamówień wpłynęło, głównie ze sklepu internetowego. Nie będę się dzisiaj przepracowywać, ale przynajmniej pościągam te zamówienia z półek.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Sobota? Dilerze, toż to dzisiaj już niedziela! 😉😀
OdpowiedzUsuń