Za trzy stówki mogę utrzymać mapkę dojazdu do mnie w Google Maps. Notabene źle przez nich wytyczoną. Nie zauważyli 120 letniego domu stojącego 20 m od ulicy. Jeśli obecnie by się nią kierować, to skończyłoby się w rowie lub krzakach. Rezygnuję. Uważam, że mi to zbędne, a jeśli ją usuną będzie lepiej.
Zapłaciłem prowizję Allegro. Po raz chyba już czwarty w tym miesiącu zbankrutowałem. Wszystko drożeje, niby o grosze, ale zawsze. Na przykład serwis, w którym zlecam paczki wprowadził dodatkowe opłaty, a właściwie to co dawniej było darmowe teraz jest płatne. Za wysłanie kiedyś darmowego powiadomienia SMS o nadaniu paczki, teraz trzeba płacić. Każdy orze jak może. Ciekawe kiedy to wszystko pieprznie.
Dzisiaj nowości wygrzebane z kartonów, które latami przestawiam z kąta w kąt. Odebrałem tylko jeden telefon z ofertą sprzedaży - CD Modern Talking oraz, cytuję: " jakaś książka o komunizmie, ale brudna". Podziękowałem.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz