Dzisiaj nic się nie dzieje, kilka raptem zamówień z Allegro. Żadnych telefonów, nawet telemarketerzy nie dzwonią. Dziwna sprawa.. aż sprawdziłem czy mam włączony dzwonek.
Dawno nie podawałem przepisu kulinarnego, więc korzystając z chwili nadrabiam to straszne niedopatrzenie. Przepis ten podpatrzyłem kiedyś w programie Bourdaina, z tego co pamiętam, to potrawa serwowana dawno temu w biednych rejonach Irlandii. Bardzo dobrze radzi sobie ona ze złym samopoczuciem. Sprawdzone. Do dzieła.
Krupniok na cebulce nakryty jajcem sadzonym.
Kilka słów wstępu. Jako, że danie podajemy na ciepło, a składa się ono z trzech smażonych osobno składników, musimy zastosować odpowiednią kolejność lub małą sztuczkę. Ale o tym później.
Zaczynamy od zrumienienia na złoto cebulki pokrajanej w piórka. Do niej dodaję tymianku, bo fajnie się komponuje, można też dodać szałwii lub nic nie dodawać. Gdy cebulka jest już złota, na osobnej patelni smażymy śląski krupniok, który w innych rejonach kraju zwany jest kaszanką. Może też być żymlok znany jako bułczanka. Smażymy w/w obdłubane z osłonki.
Jeśli te dwa składniki mamy już gorące i gotowe zabieramy się za jajka. Robimy sadzone, ale koniecznie na miękko! Chodzi o to, żeby żółtko wylało się później na potrawę i wszystko połączyło. Sztuczka - cebulkę podgrzewam zawsze przed ułożeniem na talerz w mikrofalówce, aby była przeraźliwie gorąca.
To w zasadzie wszystko w tym bardzo trudnym i wyszukanym przepisie. Zostało ułożenie na talerzu. Najpierw cebulka wściekle gorąca, słodka i pachnąca. Później warstwa krupnioka, na to wszystko jajco sadzone na miękko. Wylewamy żółtko. Można udekorować całość oczywiście czymś zielonym lub [i] czerwonym. Wcinamy! Smacznego!
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
piątek, 3 stycznia 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz