czwartek, 9 stycznia 2020

9 stycznia 2020, czwartek. Spaaaać!

Jestem strasznie niewyspany. Nie dość, że późno położyłem się do łóżka, to jeszcze nie mogłem długo zasnąć. Gdy ostatni raz patrzyłem na budzik, była na nim 3:30. Po tym jak już jakimś cudem zasnąłem, śniły mi się jakieś koszmary, straszne dzieci i potworne prace szkutnicze. W powodu powyższego, mozolnie wszystko mi idzie, mam takie wrażenie, jakby mózg mi nie pracował właściwie. Jak nie narobię dziś byków, to cud będzie. W celu poprawy nastroju i kondycji psycho-fizycznej gotuję ogórkową z klopsikami. Żona sobie zamówiła telefonicznie. To zawsze poprawia humor, taka zupka. 

Wczorajszy apel o kończenie zamówień i wpłaty dał efekt. Dzisiaj poleciało kilka paczek do grupowiczów. To dobrze, bo jutro płacę ZUS, a to spory cykliczny wydatek.

W "pasku grozy" wyczytałem, że Łokaś garbatek atakuje zboża ozime. Dlaczego straszne robale mają tak fajne nazwy, jak jakieś pluszaki. Nie lepiej jakby się nazywał Wredziol żarłoczny lub Paskudnik ozimy? 

Zamówiłem nowości. Przy odrobinie szczęścia będą na poniedziałek. 

Trochę dziwi mnie brak telefonów od ludzi chcących mi coś sprzedać. W grudniu był telefon za telefonem, styczeń - cisza jak makiem zasiał. Czyżby wszystkie prezenty były trafione? Chyba jednak chodzi o to, że przed świętami ludzie kombinują kasę jak się tylko da. Nie wiem sam. Corocznie się obserwuje to zjawisko. Jakaś przyczyna musi być. Temat na habilitację? Służę. Proszę podzielić się wnioskami.

Popołudniu jadę po nowości. Może coś fajnego przywiozę. Na pewno! Trzeba być optymistą, pomimo wszystko. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...