Powtórka z rozrywki. Tak samo jak wczoraj wiele kilometrów przejechałem komunikacją miejską. Jest jedna różnica - dziś przynajmniej świeci słońce, aż się żyć chce. Wnioski z tego są dwa. Muszę chyba zainwestować w bilet miesięczny, bo zbankrutuję oraz w witaminę D. Brak słońca mnie dołuje. Okazało się, że jutro też się najeżdżę... może przynajmniej nie będzie padać.
Rozreklamowałem trochę profil Instagramowy. Mam już lub tylko 30 obserwujących. Fajnie, cieszę się. Średnio dziennie dochodzi jeden obserwujący. Jeszcze trzy lata będzie tysiąc. Śmieję się, że następny będzie Tweeter, tylko nie bardzo wiem o czym miałbym tweetować.
Dostałem zlecenie na skompletowanie książek o Unix-ie. Znalazłem cztery pozycje. Klient za 15 minut je odebrał. Chyba mieszka blisko.
Pani z Lipin, ostatnio częsty gość, podrzuciła czasopisma modelarskie do sprzedania. Stwierdziła: "że jak ich nie wezma wyciepnie je na hasiok!" Parę lat temu by się o nie zabijali. Dzisiaj ten temat zupełnie nie ma wzięcia. Zrobiłem zestaw, nie chce mi się osobno ich wystawiać. Liczę na jakiegoś mało zorientowanego handlarza hurtownika. Coś czuję, że trochę poleży na półce.
Obowiązkowy punkt środowy. Wyspa dębów. Więc tak: znaleźli wykrywaczem metali chyba broszkę, nie wiedzą dokładnie, nie ma szpilki. Spec jakiś z uniwerku oszacuje wiek, trudna sprawa, na wyrobie nie ma wybitych punc. Oczyścili artefakt u innego specjalisty wykałaczką i szczoteczką do zębów. Przewiercili chyba tunel na głębokości 30 metrów. Doszli do takiego wniosku, ponieważ pojawiło się w próbce z odwiertu drewno w dwóch miejscach oddalonych o metr. Więc wydumali, że to sufit i podłoga. Logiczne. Będą kopać, żeby do tego tunelu się dobrać. Jest szansa, że prowadzi do skarbu. Drewno zbadali na wiek radiowęglowo. Jest stare. Przyjechał trzeci spec, który będzie obudowywał bagno, żeby je osuszyć. Dalszy ciąg za tydzień.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
środa, 5 lutego 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz