Wiatr zwalił drzewo. Wylądowało w ogrodzie, co spowodowało, że zabawiałem się w drwala amatora. Czynność ta tak mnie zmęczyła, że wczoraj odpłynąłem. Nie dałem rady pracować, tym bardziej pisać o tym na blogu. Już nie jestem tak silny jak kiedyś. Starość. Muszę się oszczędzać.
Umowa, która ostatnio zajmowała dużo mojego czasu, została wynegocjowana i podpisana. Na pewien okres mam zapewnione dostawy towaru. Oby się tylko sprzedał, bo coś ostatnio krucho z tym.
Sprzedaż dzisiaj leży totalnie, sprzedałem do osiemnastej jedną [!] książkę za 6 złotych. Żadnej też nie kupiłem, może to i dobrze. Na grupie wystawiłem książki, które od pewnego czasu zerkają na mnie z krawędzi biurka. Skompletowałem Bolesława Chrobrego Gołubiewa, okazało się że brakujący drugi tom, cały czas leżał sobie w kartonie, a chciałem już go zamawiać, żeby mieć komplet.
Fallout 4 poziom 42, wczoraj nie grałem z wiadomych powodów. Dzisiaj trochę "powalczę".
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
piątek, 7 lutego 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz