Wracając do znienawidzonego ZUS-u. Składka wzrosła w stosunku do ubiegłego miesiąca o ponad 150 złotych. Granda!
Dzień rozpoczął się ślicznie muzycznie. Kupiłem kolekcję płyt winylowych. Między średnimi tytułami takie perełki jak Stańko, Klan, Bem, Debich. Część zostanie u mnie. Lubię takie zakupy w pakiecie. Nigdy nie wiadomo co się tam znajdzie. Z drugiej strony zastanawia mnie czasami rozrzut gatunkowy takich kolekcji, wykonawcy od Mazowsza do Sepultury. Czasami mam wrażenie, że niektórzy kupowali to, co akurat było dostępne w sklepie. Zresztą z książkami jest czasami podobnie.
Od kilku dni wieje jak cholera. Wiatr oberwał mi kawał ogrodzenia. Mam robótkę na wieczór.
Byłem dzisiaj obejrzeć książki przygotowywane dla mnie. Sporo tego. W czwartek pojawi się parę setek nowości.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
wtorek, 11 lutego 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz