sobota, 22 lutego 2020

22 lutego 2020, sobota , też fajna data [22.02.2020].

Zgodnie z tym co wczoraj pisałem, przywiozłem nowości, tylko nie 400, a ponad 600 książek. Mogłem przywieźć więcej, jednak bałem się o zawieszenie samochodu. Tradycyjnie pomiędzy masą nic nie wartych i zniszczonych egzemplarzy, trafiły się książkowe "rodzynki": Dzieła wszystkie Mikołaja Kopernika, Lilavati i Śladami Pitagorasa Jeleńskiego i punkt programu - książka Joanny Chmielewskiej z dedykacją i autografem. Zostawiam ją dla siebie. Właściwie mam pewne podejrzenia, czy to nie jest przypadkiem nadruk w tym wydaniu, coś mi świta, że kiedyś już widziałem identyczny egzemplarz. Muszę zbadać temat.
Z powodu tej dostawy, będę robił to co zawsze, tak jak zawsze. 

Pani od sag, o której wspomniałem wczoraj, postanowiła mnie wystawić do wiatru. Nie pojawiła się, nie zadzwoniła żeby odmówić spotkanie. Nieładnie. Trudno.

Odłożyłem sobie na stos do przeczytania książkę Gra w kapsle czyli autolustracja dziecka PRL-u Katarzyny Anny Weiss. Tak ją kartkowałem i mnie zainteresowała. Trochę o mnie i moich czasach. Stos ma już z metr na półce "na oko". Ciekawe kiedy to wszystko przeczytam. Wieczorem mam już tak zmęczone oczy, że średnio mi się chce czytać. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.

Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...