Za dużo czasowników używam w moich opisach.
Najpopularniejszą rzeczą kupowaną w sieci są obecnie maseczki. Ja wychodzę z założenia, że co mnie nie zabije, to wzmocni. Panikować nie mam zamiaru. Dzisiaj pielęgniarki w niebieskim telewizorze stwierdziły, że w razie ataku wirusa, pójdą sobie na urlop. Nie daj boże w Polsce zaczną się zachorowania. Zastanawiam się od pewnego czasu kiedy to wszystko pieprznie, bo kiedyś musi... mam odpowiedź - właśnie wtedy. Zostanie tylko przejechać w szerz i wzdłuż spychaczem i zaorać. Kwiatki same wyrosną. Jeszcze w temacie sprzedaży w sieci, a dokładnie Allegro. Trochę się przeraziłem gdy spojrzałem na kwotę prowizji, którą mam zapłacić w przyszłym miesiącu. Wszak podnieśli ją z 10% [co i tak już było sporo] na 15 % za książki używane. Zbuntować się? Wystawiać dalej? Może sprzedawać maseczki?
Jakiś ból wlazł mi kręgosłup i nie chce puścić. Chyba się przedźwigałem.
Znowu jadę po dużo nowości wieczorem. Kupiłem też kilkanaście fajnych tytułów popularnonaukowych. Kiedy ja to wystawię?
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
wtorek, 25 lutego 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz