To moja wina. Sam jestem sobie winny. Jestem, jak twierdzi moja żona za dobry dla ludzi. Od zawsze staram się nawiązać jakąś więź z klientem, nie chcę go traktować przedmiotowo. Widocznie źle robię. Efektem tego pozwalam sobie "wchodzić na głowę". Już spieszę opisać sytuację. Pisałem kilka dni temu o pobraniu kurierskim z lokalizacji o kilometr oddalonej od antykwariatu. Zaproponowałem odbiór osobisty. Później dostałem telefon od pewnej Pani, która stwierdziła, że jest sąsiadką zamawiającej, że ona jest starszą osobą i że to ona odbierze, a w ogóle byłoby super gdybym podrzucił książkę jej do pracy, bo to też prawie obok. Głupi zgodziłem się, bo to rzeczywiście blisko i tak się zdarzyło, że akurat tam przechodziłem przy okazji załatwienia innej rzeczy. Pieniążki miały być zostawione dla mnie na portierni. Dodam, że pani pracuje w bibliotece. Więc zapakowałem książkę i gratis [ale jestem głupi] do plecaka i poszedłem. Załatwiłem to co miałem i udałem się na wskazaną portiernię. Oczywiście nikt nic nie wiedział. Wpisałem się do książki odwiedzin i poszedłem do tej biblioteki. Pani tam pracująca zdziwiła się, kompletnie zaskoczyła ją moja wizyta. Okazało się, że z prośbą dzwoniła jej koleżanka, której dziś już nie ma w pracy. Obróciłem się na pięcie i poszedłem. Ciekawe jak się to zamówienie skończy. Powinienem teraz zlecić tego kuriera i mieć wszystko w nosie, a gratis sprzedać.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz