Zmieniłem plan dnia i wszystko się posypało.... zmiany to jednak zło. Postanowiłem rano, zamiast pakować przesyłki jak zwykle, umówić się po odbiór książek. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ich ilość. Musiałem dwa razy kursować, dlatego dopiero po trzynastej pakowałem przesyłki, zawoziłem je po 17 na Pocztę, wszystko nie tak. Nie miałem nawet czasu dokładnie zlustrować przywiezionych dóbr. Wystawiłem nowe kupione okazyjnie, reszta czeka na swoją kolej. Może jutro.
Wyspy dębów dekoder mi nie nagrał. Fatum jakieś chyba. Miał akurat wtedy przerwę w sygnale antenowym. Powtórka dopiero w niedzielę. Jak żyć?
Niedobrze się dzieje. Zaczęły się sprzedawać książki o survivalu i sztuce przetrwania. Wszystkie zeszły w jeden dzień. Już nie mam nic w tym temacie. Zaczynam wypatrywać czterech jeźdźców.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
czwartek, 12 marca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz