Piątek! Trzynastego!
Nie jestem raczej przesądny, czarne koty wciąż przebiegają mi drogę i jeszcze żyję.
Wczoraj w ramach "rozrywki" wieczornej żona zaserwowała mi serial dokumentalny Pandemia. Rozerwałem się, że hej! Jednym z wątków jest Hiszpanka, która panowała na świecie po I Wojnie światowej. Zabrała życie co najmniej 50 milionom osób! Mi-lio-nom! To więcej niż obydwie wojny łącznie pochłonęły ofiar! Niektóre szacunki podają, że mogło być 100 milionów ofiar. Zrobiło się poważnie.
Od pewnego czasu do każdego zamówienia z Allegro oraz sklepu internetowego załączam odręcznie napisany liścik z życzeniami miłej lektury, czasami z jakąś inną informacją. Zaobserwowałem dwie rzeczy. Jedna to, że poprawiłem tym poziom zadowolenia klientów głównie z Allegro, co widać w komentarzach. Druga rzecz - o wiele ładniej piszę piórem niż długopisem. Jakoś łatwiej jest mi się starać, bo generalnie bazgrzę jak lekarz czy kura. Nie wiem czy inni tak mają, czy tylko ja jestem taki "staroświecko-analogowy".
Na Facebooku umieściłem następujący post: "Od dzisiaj do odwołania, ze względu na panującą epidemię #koronawirus zaprzestaję kupowania książek od osób prywatnych do odwołania. Nie obawiajcie się jednak. Nowości będą stale pojawiać się na grupie, jak i również Allegro i sklepie internetowym. Można normalnie zamawiać, tu się nic nie zmieniło. Działam normalnie jak zwykle. Obecnie posiadam duży "bufor" kilku tysięcy książek jeszcze nie wystawionych. Zajmę się nim w ciągu następnych dni. Uważajcie na siebie. Admin / diler."
Trzeba ograniczać ryzyko. Nie wiadomo kto wcześniej miał w rękach takie książki i czy nie jest nosicielem tego paskudztwa. Bufor, który teraz będę przerabiał, leży u mnie już kilkanaście miesięcy i jest właśnie zbierany na takie "kryzysowe czasy". Jest więc "czysty", kiedy kupowałem te książki jeszcze koronawirus nie szalał. Nie chcę ryzykować swojego i innych zdrowia. Ograniczam wyjścia wyłącznie do wysyłek, które u mnie są realizowane "tylnymi drzwiami" z pominięciem jakichkolwiek kolejek na Poczcie, kurierzy odbierają paki z siedziby. Paczkomat mam obok poczty, więc jest dobrze.
Siedzę i pracuję cichutko czekając na rozwój sytuacji.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz