Wczoraj postu nie było, zarobiony byłem jak nie wiem co. Wreszcie też dojrzałem do wydrukowania zakładek, których projekt chyba ze trzy miesiące gapi się na mnie ukradkiem z pulpitu komputera. Zgrałem go na pena i zaniosłem do drukarni. Miła Pani maiła zadzwonić z wyceną. Nie zadzwoniła. W poniedziałek ja zadzwonię.
Dziś natomiast wszystko idzie mi strasznie opornie. Przygotowałem sobie mniej, bo ze 30 książek do wystawienia, ale chyba tego nie ogarnę. Nie dam rady. Mam chyba piasek w trybach. Są takie dni, kiedy nie mam do tego serca i strasznie mnie ta praca nuży. Dziś właśnie tak jest. Może trzecia kawa pomoże? Spróbuję. Kawiarka w ruch!
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
sobota, 28 marca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz