Wczoraj opracowywałem do sprzedaży dość rzadką książkę, wspomnienia polskiego oświatowca i ludowca Teodora Kaczyńskiego Z Żółtym Kuferkiem. Szukając informacji na temat autora znalazłem przy okazji informacje o jego imienniku Theodorze Kaczyńskim. Theodor, zwany też Tedem jest matematykiem o polskich korzeniach mieszkającym w USA. Znany jest nie ze swoich osiągnięć matematycznych, lecz z tego, że jest dość znanym terrorystą. Wysyłał on swoim ofiarom paczki z bombami. Tym sposobem okaleczył i uśmiercił wiele osób. Skazany został w 1998 na dożywocie. Wielu jest Kaczyńskich ma tym świecie. Nie będę drążył tematu, chociaż.. eh, może jednak nie.
W Chorzowie pewien facet wypadł z okna na czwartym pietrze. Wyrzucał fotel i wypadł razem z nim. Nie zginął na miejscu tylko dlatego, że po drodze wpadł na kable energetyczne, które spowolniły jego upadek. Było to na ulicy Hajduckiej, to specyficzne miejsce. Zdarzało mi się tam kupować książki. Przypomniała mi się taka oto autentyczna opowieść. Pewien pan wylał rozpuszczalnik do ubikacji. Zasiadł po pewnym czasie na tronie w celu wiadomym. Palił papierosa. Gdy już skończył załatwiać swoje, wrzucił niedopałek do muszli. Nastąpił wybuch. Wezwany do wypadku lekarz pogotowia i sanitariusz znosząc nieszczęśliwca po schodach dostali takiego ataku śmiechu, że biednego poparzonego zrzucili z noszy, w efekcie czego dodatkowo złamał rękę. Tak mi się skojarzyło.
Trzeba wszystkie książki przeglądać dokładnie przed sprzedażą. Nie tylko w poszukiwaniu ukrytych w nich skarbów jak papierki po czekoladach czy święte obrazki. Należy patrzyć czy ktoś znany się w niej nie podpisał. W książce Arkadego Fiedlera znalazłem podpis jego syna Marka, również podróżnika i pisarza, który prowadzi muzeum imienia swego ojca. Nie przedstawia takiej wartości jak podpis Arkadego, ale to i tak ciekawy okaz. Książka ojca podpisana przez syna. Zostawię ją sobie.
Mój sklep internetowy od początku jego istnienia odwiedziło już 4 914 722 osób. Licznik zlicza wejścia w ten sposób, że nie rejestruje już drugiego wejścia z danego adresu IP, więc jest tego całkiem sporo. Niedługo będzie pięć milionów! Taki chwaliwpis.
Poza tym normalna praca, wystawianie pozycji z magazynu dzień kolejny.
Fallout 4 poziom 50 i pół.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
niedziela, 29 marca 2020
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
29 maja 2026, piątek.
Napływ książek ze likwidowanej filii biblioteki trwa w najlepsze nadal. Pojechałem segregować ten cały bajzel, jednak odbiłem się od drzwi. ...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Zagubione książki. Pr oza życia antykwariatu. Tak jest i koniec. Podobno w przyrodzie nic nie ginie... nie tyczy się to jednak antykwariató...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz