Wtorek jak poniedziałek, a to dlatego, że to pierwszy dzień "normalnie roboczy" po przerwie świątecznej. W zasadzie cały czas pracowałem w tym okresie, ale troszkę mniej. Nie przygotowywałem wysyłek po prostu. Dzisiaj za to musiałem to wszystko nadrobić. Wyszła z tego góra paczek i listów. Tylko się cieszyć, ponieważ jest sprzedaż. Większość paczek do paczkomatu wywiozłem późnym popołudniem przez utrudnienia ze strony banku. Okazało się, że miał awarię - nie nie można było zapłacić za wysyłki i dokończyć procesu ich nadawania. Z tego też powodu przesyłki kurierskie wyjadą dopiero jutro, a nie jak planowałem dzisiaj. MBank spowodował tą obsuwę. Dostanie się mi, nie jemu.
Klient wysłał mi długą, szczegółową listę ze wskazówkami co mam zrobić i jak zapakować mu książkę. Jak już podołam temu zadaniu według wytycznych, muszę go powiadomić mailowo i smsem o nadaniu. Tyle ja. On natomiast nie zapłacił, ponieważ anulował wpłatę.
Tu codziennie (no prawie) publikuję swoje wspomnienia, czasami też przemyślenia - nierzadko wstrząsające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 kwietnia 2026, piątek. Nie chce mi się wymyślać tytułu.
Od rana łeb mnie napieprza i ogólnie czuję się tak jakoś byle jak. Może coś mnie bierze? Wyłazi jazda na motorze przy plus sześciu stopniach...
-
Coś sobie przypomniałem w związku z pierwszym kwietnia. W zeszłym roku (a może było to dwa lata temu?) w ramach żartu, napisałem na Grupie, ...
-
Pewne wydarzenie, a właściwie nieporozumienie doprowadziło do tego, że zresetowałem hasła do tego bloga i postanowiłem coś sklecić. Zupełnie...
-
Wczytałem się w archiwalne moje teksty. O kurczaki! Połowy z tych wydarzeń zupełnie już nie pamiętam. Utwierdza mnie to tylko w prowadzeniu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz